Lucjusz wprost nie mógł uwierzyć w to co się dzieje. Miał pod sobą chętnego ukochanego. Całował go powoli, tak żeby go nie wystraszyć. Bał się go dotknąć ale mała ręka ujęła jego większą i wsunęła ją pod koszulkę. Mężczyzna jęknął zaskoczony i zamknął oczy, niemal modlił się żeby Harry się nie wycofał.
Bo miał do tego prawo po tym co się stało zanim u nich zamieszkał.
Ale chłopak ani myślał przestawać. Owszem za wszelką cenę próbował blokować straszne wspomnieni i z każdym dotykiem Lucjusza było mu coraz lepiej a straszna twarz wuja znikała we mgle.
-Kochanie- mężczyzna uniósł się na łokciach by spojrzeć ukochanemu w twarz- Jesteś pewny?
-Naucz mnie kochać- poprosił patrząc mu w oczy. Bardzo poważnie, zdecydowanie- Pokaż mi jak to może być piękne
-Z przyjemnością skarbie- i znów zaczął go całować, obdarował go delikatnymi pocałunkami po całej twarzy a gdy usta zeszły na szyję zaczął ściągać z niego powoli koszulę. Harry powoli zaczął robić to samo. Lucjusz jak przez mgłę zdał sobie sprawy że własne ręce drżały tak samo jak ręce ukochanego. Przerwał i ujął jego małe dłonie w swoje
-Spokojnie kochanie mamy czas- uniósł je do twarzy i ucałował je delikatnie
-Ja tylko....- zagryzł wargi- Chcę ci sprawić przyjemność- spłonął rumieńcem i spuścił wzrok
-I sprawiasz mi tym że jesteś tu ze mną- był podniecony i mimo całej silnej woli wiedział że jeśli ukochany nie przestanie robić tych swoich słodkich minek dojdzie w spodniach i spali się ze wstydu- Pamiętaj nic ci nie zrobię. Jeśli zmienisz zdanie powiedz mi to..
-Jestem gotowy- Harry uniósł głowę i pocałował go w usta wsuwając do nich koniuszek języka. Na te słowa Lucjusz machnął ręką pozbawiając ich ubrań.
Chłopak na chwilę zamarł. Nie był przygotowany na tak szybki rozwój wydarzeń. I nagle zaczął panikować. Mężczyzna zauważył że z Harrym dzieje się coś nie dobrego i objął go głaszcząc uspokajająco
-Maleńki wszystko dobrze. To ja. Nic ci nie zrobię....
-Wiem- uśmiechnął się i spojrzał na Lucjusza- tylko powoli dobrze?
-Dam co tyle czasu ile potrzeba- obiecał i znów zaczął go dotykać, powoli, ostrożnie. Obserwował też twarz ukochanego szukając w niej oznak że robi coś źle. Nic takiego się jednak nie doszukał i kontynuował pieszczoty. Jedna jego ręka powędrowała do coraz bardziej pęczniejącego penisa. Członek nie obudził się jeszcze całkiem i Lucjusz zaczął się zastanawiać czy to normalne. Ale ścisnął go trochę mocniej i Harry jęknął głośno i wygiął ciało w łuk. Gdy opadł zaczął oddychać głęboko łapiąc szybko powietrze. Mężczyzna rzucił na swoje palce zaklęcie nawilżające i nie przestając pieścić jego erekcji wsunął jeden delikatnie, bardzo powoli w jego ciasne gorące ciało.
Harry znów na chwilę zamarł ale Lucjusz zaczął go całował i wszystkie troski odpłynęły a on sam zaczął się poddawać przyjemności jaką dawały mu te nowe doznania. Nie bał się już. Lucjusz nic mu nie zrobi tego był pewny a i samo uczucie było coraz lepsze.
Do pierwszego palca po kilku krótkich chwilach dołączył drugi. Jęki przeszły niemal w krzyk i Harry odpłynął. Mężczyzna uśmiechnął się gdy zobaczył zmianę w zachowaniu ukochanego. Musiał zrobić mu przyjemność, pokazać mu że to może być wspaniałe.
W końcu usunął palce i jednym szybkim ruchem wsunął się w wciąż jeszcze ciasny kanalik. Harry otworzył zaskoczony oczy i Lucjusz zamarł. Chłopka jednak uśmiechnął się po kilku chwilach i pokiwał głową. Mężczyzna zaczął poruszać się w nim najpierw bardzo powoli, pochylił głowę i złączył ich usta w leniwym pocałunku przekazując mu wszystkie swoje uczucia. Harry oddawał mu pocałunek z taką samą pasją. Ale Lucjusz w końcu uniósł się znowu i przełożył sobie nogi chłopaka na swoje ramiona po czym zaczął poruszać się coraz szybciej.
Harry zaczął coraz głośniej jęczeć. Było mu też coraz bardziej gorąco i czuł jakby latał. Nigdy nie przypuszczał, że to mogłoby być takie wspaniałe.Miał aż łzy w oczach. To były szczęśliwe łzy. Mężczyzna zauważył to i na chwilę przerwał zmartwiony.
-Kochany....- zaczął
-Wszystko dobrze.... wspaniale- spojrzał mu w oczy- chcę jeszcze- uśmiechnął się. Lucjusz starł jedną samotną łzę z policzka ukochanego i znów zaczął się poruszać. Wiedział, że za chwilę wszystko się skończy, że dojdzie gwałtowne jak jeszcze nigdy.
Przyspieszył jeszcze ruchy wciąż obserwując twarz chłopaka. A wyglądał wspaniale. Zaróżowiona skóra zroszona potem przymknięte oczy które w pasji pociemniały o kilka odcieni i rozchylone usta które raz po raz zwilżał językiem. Z których wydobywały się te słodkie odgłosy.
-Mój- szepnął i jego ciałem wstrząsnął gwałtowny orgazm. Taki jaki pamiętał z czasów gdy był jeszcze w szkole ale tym razem było o niebo przyjemniej bo była przy nim miłość jego życia. Harry również doszedł po kilku sekundach.
Lucjusz opadł na koc obok chłopca i wziął go w ramiona.
-I jak?- Zapytał z bijącym sercem. Obawiał się że jednak zrobił coś nie tak. I że tylko jemu było tak dobrze.
-Dziękuję ci- Harry wtulił się w niego- Teraz wiem jak to jest gdy ktoś kocha.... dziękuję- i chłopak znów płakał
-Mój piękny nie masz za co dziękować- wyczarował koc i okrył ich obu po czym zaczął całować chłopaka- już ci mówiłem że zrobię dla ciebie wszystko. Wystarczy że poprosisz.... że pomyślisz- uśmiechał się do niego.
-Na prawdę mnie kochasz- Harry stwierdził z lekkim zaskoczeniem
-Tak. Nie wątp w to- pogłaskał go po teraz już chłodnych plecach- i obiecuję ci że gdy tylko będzie można poproszę cię o rękę
-Jeśli będziesz mnie tak rozpieszczał mogę się nawet zgodzić- roześmiał się
-Kochanie ja nawet nie zacząłem- pocałował go w czubek noska
-Czemu ty i Narcyza się nie rozstaliście?- Zapytał nagle już niemal na granicy snu
-Nasi rodzice wiedzieli że się nie kochamy, i kim jestem więc przy naszym ślubie rzucili klątwę.... jeśli się rozejdziemy przed 18 Draco stracimy go.....
-Czyli że może umrzeć?- Zapytał patrząc na niego teraz uważnie
-Te praktyki były często.....
-Czy on o tym wie?- To był jego przyjaciel i nie chciał żeby żył z tą świadomością
-Nie.... zna tylko część prawdy... wiem że to może być dużo.....- Lucjusz zaczął się tłumaczyć
-Teraz już wiem- uśmiechnął się lekko- a do tego jeszcze trzy lata. Teraz jeśli na prawdę wiążesz ze mną poważne plany musisz się starać.
-Z największą przyjemnością- pocałował go raz jeszcze- prześpij się chwilę
-Tak jestem zmęczony.... bardzo zmęczony....- i Harry usnął w oka mgnieniu. Lucjusz roześmiał się i pokręcił głową ale miał teraz cel w życiu i na prawdę pragnął pojąć go za męża. Doprowadzi do tego za wszelką cenę bo nagroda jest wspaniała. Raz jeszcze musnął wargami miękki policzek i on również odpłynął w szczęśliwy i spełniony sen.
wtorek, 20 sierpnia 2013
środa, 14 sierpnia 2013
Rozdział 12
Harry bardzo się denerwował. On jeszcze nigdy nie był na randce. A chciał dobrze wypaść przed Lucjuszem bo z każdym dniem mężczyzna był dla niego coraz bardziej ważny, podobał mu się również fizycznie ale nie to było najważniejsze. Przy nim czuł się jak ktoś wyjątkowy i taki bezpieczny jak jeszcze nigdy i nie chciał tego zaprzepaścić. Miał cichą nadzieje że ten związek czy cokolwiek to jest będzie coraz lepszy i przetrwa.
Stał teraz przed lustrem i krytycznie się sobie przyglądał. Nie chciał niczyjej pomoc przy wybieraniu się jak znał przyjaciela to ubierze go w coś bardzo niestosownego przez co będzie bardzo zażenowany a jeśli chodzi o Syriusza czy Remusa oni również nie byli takim dobrym wyborem. Syri wciąż nie jest do końca pogodzony z tym wszystkim a Remi kochał go jak ojca ale jego wyczucie mody było jeszcze gorsze niż jego.
Miał na sobie jasne spodnie i ciemną zieloną koszulę wszystko to kupiła mu Narcyza i wydawało mu się za ciasne i nie wygodne, ale nie miał niczego innego. Zaczął czesać teraz już niemal pół długie włosy bez większej nadziei że zrobi z nimi cokolwiek.
Lucjusz w swoim własnym pokoju również bardzo się denerwował że gdy zapinał guziki błękitnej koszuli ręce mu się trzęsły. Był dorosłym mężczyzną i nie raz był na randkach, nie raz był już zakochany raz nawet kochał ale nigdy jeszcze nie tak bardzo.
-Lu spokojnie- do sypialni wszedł Severus
-I ty dajesz mi rady?- Roześmiał się jasnowłosy
-Jesteśmy przyjaciółmi już wiele wiele lat i mam więcej rozumu niż Black wiem że go nie skrzywdzisz. Mimo to uspokój się będzie dobrze- uśmiechnął się i podał Lucjuszowi klamrę do włosów
-Nie masz dla mnie żadnych mądrych słów?- Zapytał odwracając się w końcu od lustra. Wyglądał wspaniale i dużo młodziej. Co wprawiało go w dobry nastrój bo nikt nie będzie wytykał ich palcami... no nie tak bardzo miał nadzieje bo Harry jest bardzo nieśmiały a on chciał żeby wszystko było jak najlepiej. To ich pierwsza randka.
-Mam ale raz mogę się powstrzymać- Severus usiadł- Masz jakiś plan?
-Dam mu wszystko czego będzie chciał- Lucjusz uśmiechnął się łagodnie
-A myślisz że go zaliczysz?- Snape nagle wstał i niebezpiecznie podszedł do przyjaciela
-Sev! Harry jest dla mnie najważniejszy na świecie i poczekam a jeśli jednak zdecyduje że nic z tego... odejdę
-Jako Malfoy tak bez walki?- Spojrzał na mężczyznę z powątpiewaniem
-Oczywiście że nie. Tak może być?- Zmienił temat
-Wyglądasz wspaniale i mówię ci to ja kochanek twojej żony- obaj się roześmiali- Wiesz że w końcu będzie to trzeba rozwiązać. Chcę ożenić się z Narcyzą
-Wiem przyjacielu ale musimy poczekać aż Draco będzie pełnoletni.
-Idź już bo Harry jeszcze pomyśli że zmieniłeś zdanie- po tych słowach Lucjusz niemal wybiegł z pokoju na co Severus roześmiał się jeszcze głośniej niż wcześniej- Stary a głupi- pokręcił głową i wyszedł.
Harry czekał już na schodach z coraz bardziej bijącym sercem. Im bliżej randki tym bardziej się denerwował, nie pomagały głębokie oddechy i zamykanie oczu
-Wyglądasz pięknie skarbie- tuż przy jego uchu odezwał się mężczyzna i chłopak aż podskoczył
-Dziękuję- odwrócił się do Lucjusza i uśmiechnął- Ty też...- nie dokończył tylko zarumienił się i spuścił wzrok
-Dziękuję to dla mnie dużo znaczy-ujął jego dłoń i pocałował- Gotowy?
Tak- jeszcze jeden uśmiech i mężczyźnie zmiękły kolana. Już zastanawiał się jak utrzyma ręce przy sobie jeśli ukochany będzie to dłużej robił.
-Chodźmy więc- i zamknął go w uścisku.
Znaleźli się w alejce przy ruchliwej ulicy mugolskiego Londynu
-Co teraz?- Zapytał Harry patrząc ufnie na mężczyznę
-A ty kochany na co masz ochotę?- Dawno nie był na randce a już na pewno nie z nastolatkiem
-Tak właściwie to jestem trochę głodny...- chłopiec znów mocno się zarumienił i spuścił wzrok
-Więc znam dobrą restaurację tu w okolicy i nie martw się malutki wszystko pójdzie dobrze. Jesteśmy tu razem i wiesz jak bardzo cię kocham- szepnął mu do ucha i z satysfakcją stwierdził że ukochany się uśmiecha
-To chodźmy- Harry śmiało wyszedł z alejki wciąż trzymając mężczyznę za rękę.
Restauracja była przytulna i pachniało w niej wspaniale. Nie było tu wielu gości co bardzo cieszyło Harrego, jakoś nie czułby się dobrze gdyby był w centrum uwagi.
Usiedli przy stoliku przy ścianie w lekkim oddaleniu.
-Ładnie tu- chłopiec był niemal zachwycony otoczeniem
-Zaczekaj aż coś zjesz wtedy oceń miejsce- pochylił się i pocałował go w policzek
-Dobrze Lu- i uśmiechnął się- Często tu przychodzisz?
-Nie masz się o co bać. Dwa razy do roku przychodzę tu z Narcyzą. To ona znalazła to miejsce. Jest dla mnie wyjątkowe tak jak i ty...
-Czemu się z nią nie rozwiedziesz?- Zapytał nagle
-Za kilka lat będzie to możliwe.Gdy Draco skończy 17 lat. Teraz jednak nie mówmy o tym- ujął go za rękę- Kocham cię a moje małżeństwo od samego początku jest tylko przyjaźnią.Twój wujek jest z nią odkąd urodził się Draco i cieszę się z jej szczęścia z ich obojga. A oni bardzo kibicują nam- uśmiechnął się do niego
-Co jest tu dobrego?- Harry zmienił temat. To dla niego za wcześnie.
-Zamów co tylko zechcesz- i on wziął ze stolika kartę dań.
W końcu pojawił się kelner młody ciemnoskóry mężczyzna profesjonalnie przyjął ich zamówienia i oddalił się równie cicho nie przeszkadzając im w rozmowie.
A prowadzili żywą konwersacje najpierw o Hogwarcie a później o tym co Harry chce robić po zakończeniu edukacji.
-Pyszne- chłopiec skosztował swojego ryżu z warzywami i kurczakiem
-Cieszę się że smakuje- Lucjusz uśmiechnął się do niego- To na pewno ci wystarczy?
-Tak dziękuję- jedli w milczeniu
-Skarbie deser?- Mężczyzna bardzo chciał mu dogodzić i dać wszystko czego sobie zażyczy. Musi mu pokazać że mu na nim zależy
-Może na pół?- Chociaż już wcześniej wypatrzył już sobie puchar dużych lodów czekoladowych zbitą śmietaną
-Jeśli tak chcesz- raz jeszcze pojawił się kelner. Lucjusz patrzył na niego uważnie ale nie wyczuł niczego złego w zachowaniu obcego mężczyzny co bardzo go cieszyło.
W końcu poprosili o rachunek.
-Kochanie wszystko dobrze?- Lucjusz patrzył na chłopca który od wyjścia z restauracji był jakiś milczący
-Tak... Lu o co chodzi?- Podał mu małą karteczkę
Aniołku jeśli znudzi Ci się ten stary bogacz kończę o 17
-Kto ci to dał?- Mężczyzna był wściekły jak mógł tego nie zauważyć
-Ten kelner... ale....- zaczął niepewnie. Jednak nie skończył bo Lucjusz pocałował go namiętnie nie zważając na ludzi idących obok
-Kochanie nie martw się ten kelner przesadził i zrobił coś czego nie powinien- objął go- co powiesz na wypad mad morze?
-Dobrze- uśmiechnął się- miasto już mnie nie bawi. Może kiedyś indziej
-Zawsze gdy tylko będziesz miał na to ochotę- i deportował ich nad ocena. Właśnie zaczęło zachodzić słońce a Harry wtulił się w ciepłe ciało mężczyzny
-Dziękuję ci za wszystko- odsunął się i pocałował go lekko w usta
-Dla ciebie wszystko- wyczarował koc- Chodź do mnie malutki- usiedli razem objęci. Raz po raz całowali się najpierw powoli a później coraz namiętniej i Lucjusz modlił się żeby Harry nie zmienił zdania. Tak bardzo teraz tego pragnął. A jednocześnie nie chciał go skrzywdzić, oddalić od siebie niechcący.
I nagle chłopiec odsunął się od mężczyzny.
-Powoli dobrze?- Zapytał i położył się wygodnie na miękkim kocu
-Dobrze kochany- Lucjusz jednak wiedział że nie może pójść na całość ale może sprawić że Harry będzie się czuł wspaniale. Nawet jeśli tylko trochę.
Zaczął go teraz całował po twarzy, po szyi a jego ręce wślizgały się pod koszulkę ukochanego dotykając miękkiego ciałka chłopca.
################################################################################
Kochani proszę o komentarze bo ostatnio jest ich bardzo mało:( Tak może 6 udało by się uzbierać
Stał teraz przed lustrem i krytycznie się sobie przyglądał. Nie chciał niczyjej pomoc przy wybieraniu się jak znał przyjaciela to ubierze go w coś bardzo niestosownego przez co będzie bardzo zażenowany a jeśli chodzi o Syriusza czy Remusa oni również nie byli takim dobrym wyborem. Syri wciąż nie jest do końca pogodzony z tym wszystkim a Remi kochał go jak ojca ale jego wyczucie mody było jeszcze gorsze niż jego.
Miał na sobie jasne spodnie i ciemną zieloną koszulę wszystko to kupiła mu Narcyza i wydawało mu się za ciasne i nie wygodne, ale nie miał niczego innego. Zaczął czesać teraz już niemal pół długie włosy bez większej nadziei że zrobi z nimi cokolwiek.
Lucjusz w swoim własnym pokoju również bardzo się denerwował że gdy zapinał guziki błękitnej koszuli ręce mu się trzęsły. Był dorosłym mężczyzną i nie raz był na randkach, nie raz był już zakochany raz nawet kochał ale nigdy jeszcze nie tak bardzo.
-Lu spokojnie- do sypialni wszedł Severus
-I ty dajesz mi rady?- Roześmiał się jasnowłosy
-Jesteśmy przyjaciółmi już wiele wiele lat i mam więcej rozumu niż Black wiem że go nie skrzywdzisz. Mimo to uspokój się będzie dobrze- uśmiechnął się i podał Lucjuszowi klamrę do włosów
-Nie masz dla mnie żadnych mądrych słów?- Zapytał odwracając się w końcu od lustra. Wyglądał wspaniale i dużo młodziej. Co wprawiało go w dobry nastrój bo nikt nie będzie wytykał ich palcami... no nie tak bardzo miał nadzieje bo Harry jest bardzo nieśmiały a on chciał żeby wszystko było jak najlepiej. To ich pierwsza randka.
-Mam ale raz mogę się powstrzymać- Severus usiadł- Masz jakiś plan?
-Dam mu wszystko czego będzie chciał- Lucjusz uśmiechnął się łagodnie
-A myślisz że go zaliczysz?- Snape nagle wstał i niebezpiecznie podszedł do przyjaciela
-Sev! Harry jest dla mnie najważniejszy na świecie i poczekam a jeśli jednak zdecyduje że nic z tego... odejdę
-Jako Malfoy tak bez walki?- Spojrzał na mężczyznę z powątpiewaniem
-Oczywiście że nie. Tak może być?- Zmienił temat
-Wyglądasz wspaniale i mówię ci to ja kochanek twojej żony- obaj się roześmiali- Wiesz że w końcu będzie to trzeba rozwiązać. Chcę ożenić się z Narcyzą
-Wiem przyjacielu ale musimy poczekać aż Draco będzie pełnoletni.
-Idź już bo Harry jeszcze pomyśli że zmieniłeś zdanie- po tych słowach Lucjusz niemal wybiegł z pokoju na co Severus roześmiał się jeszcze głośniej niż wcześniej- Stary a głupi- pokręcił głową i wyszedł.
Harry czekał już na schodach z coraz bardziej bijącym sercem. Im bliżej randki tym bardziej się denerwował, nie pomagały głębokie oddechy i zamykanie oczu
-Wyglądasz pięknie skarbie- tuż przy jego uchu odezwał się mężczyzna i chłopak aż podskoczył
-Dziękuję- odwrócił się do Lucjusza i uśmiechnął- Ty też...- nie dokończył tylko zarumienił się i spuścił wzrok
-Dziękuję to dla mnie dużo znaczy-ujął jego dłoń i pocałował- Gotowy?
Tak- jeszcze jeden uśmiech i mężczyźnie zmiękły kolana. Już zastanawiał się jak utrzyma ręce przy sobie jeśli ukochany będzie to dłużej robił.
-Chodźmy więc- i zamknął go w uścisku.
Znaleźli się w alejce przy ruchliwej ulicy mugolskiego Londynu
-Co teraz?- Zapytał Harry patrząc ufnie na mężczyznę
-A ty kochany na co masz ochotę?- Dawno nie był na randce a już na pewno nie z nastolatkiem
-Tak właściwie to jestem trochę głodny...- chłopiec znów mocno się zarumienił i spuścił wzrok
-Więc znam dobrą restaurację tu w okolicy i nie martw się malutki wszystko pójdzie dobrze. Jesteśmy tu razem i wiesz jak bardzo cię kocham- szepnął mu do ucha i z satysfakcją stwierdził że ukochany się uśmiecha
-To chodźmy- Harry śmiało wyszedł z alejki wciąż trzymając mężczyznę za rękę.
Restauracja była przytulna i pachniało w niej wspaniale. Nie było tu wielu gości co bardzo cieszyło Harrego, jakoś nie czułby się dobrze gdyby był w centrum uwagi.
Usiedli przy stoliku przy ścianie w lekkim oddaleniu.
-Ładnie tu- chłopiec był niemal zachwycony otoczeniem
-Zaczekaj aż coś zjesz wtedy oceń miejsce- pochylił się i pocałował go w policzek
-Dobrze Lu- i uśmiechnął się- Często tu przychodzisz?
-Nie masz się o co bać. Dwa razy do roku przychodzę tu z Narcyzą. To ona znalazła to miejsce. Jest dla mnie wyjątkowe tak jak i ty...
-Czemu się z nią nie rozwiedziesz?- Zapytał nagle
-Za kilka lat będzie to możliwe.Gdy Draco skończy 17 lat. Teraz jednak nie mówmy o tym- ujął go za rękę- Kocham cię a moje małżeństwo od samego początku jest tylko przyjaźnią.Twój wujek jest z nią odkąd urodził się Draco i cieszę się z jej szczęścia z ich obojga. A oni bardzo kibicują nam- uśmiechnął się do niego
-Co jest tu dobrego?- Harry zmienił temat. To dla niego za wcześnie.
-Zamów co tylko zechcesz- i on wziął ze stolika kartę dań.
W końcu pojawił się kelner młody ciemnoskóry mężczyzna profesjonalnie przyjął ich zamówienia i oddalił się równie cicho nie przeszkadzając im w rozmowie.
A prowadzili żywą konwersacje najpierw o Hogwarcie a później o tym co Harry chce robić po zakończeniu edukacji.
-Pyszne- chłopiec skosztował swojego ryżu z warzywami i kurczakiem
-Cieszę się że smakuje- Lucjusz uśmiechnął się do niego- To na pewno ci wystarczy?
-Tak dziękuję- jedli w milczeniu
-Skarbie deser?- Mężczyzna bardzo chciał mu dogodzić i dać wszystko czego sobie zażyczy. Musi mu pokazać że mu na nim zależy
-Może na pół?- Chociaż już wcześniej wypatrzył już sobie puchar dużych lodów czekoladowych zbitą śmietaną
-Jeśli tak chcesz- raz jeszcze pojawił się kelner. Lucjusz patrzył na niego uważnie ale nie wyczuł niczego złego w zachowaniu obcego mężczyzny co bardzo go cieszyło.
W końcu poprosili o rachunek.
-Kochanie wszystko dobrze?- Lucjusz patrzył na chłopca który od wyjścia z restauracji był jakiś milczący
-Tak... Lu o co chodzi?- Podał mu małą karteczkę
Aniołku jeśli znudzi Ci się ten stary bogacz kończę o 17
-Kto ci to dał?- Mężczyzna był wściekły jak mógł tego nie zauważyć
-Ten kelner... ale....- zaczął niepewnie. Jednak nie skończył bo Lucjusz pocałował go namiętnie nie zważając na ludzi idących obok
-Kochanie nie martw się ten kelner przesadził i zrobił coś czego nie powinien- objął go- co powiesz na wypad mad morze?
-Dobrze- uśmiechnął się- miasto już mnie nie bawi. Może kiedyś indziej
-Zawsze gdy tylko będziesz miał na to ochotę- i deportował ich nad ocena. Właśnie zaczęło zachodzić słońce a Harry wtulił się w ciepłe ciało mężczyzny
-Dziękuję ci za wszystko- odsunął się i pocałował go lekko w usta
-Dla ciebie wszystko- wyczarował koc- Chodź do mnie malutki- usiedli razem objęci. Raz po raz całowali się najpierw powoli a później coraz namiętniej i Lucjusz modlił się żeby Harry nie zmienił zdania. Tak bardzo teraz tego pragnął. A jednocześnie nie chciał go skrzywdzić, oddalić od siebie niechcący.
I nagle chłopiec odsunął się od mężczyzny.
-Powoli dobrze?- Zapytał i położył się wygodnie na miękkim kocu
-Dobrze kochany- Lucjusz jednak wiedział że nie może pójść na całość ale może sprawić że Harry będzie się czuł wspaniale. Nawet jeśli tylko trochę.
Zaczął go teraz całował po twarzy, po szyi a jego ręce wślizgały się pod koszulkę ukochanego dotykając miękkiego ciałka chłopca.
################################################################################
Kochani proszę o komentarze bo ostatnio jest ich bardzo mało:( Tak może 6 udało by się uzbierać
piątek, 9 sierpnia 2013
Rozdział 11
Lucjusz stał na przeciwko Syriusza.
Widział, że mężczyzna jest wściekły a jeśli był chociaż trochę podobny do własnej kuzynki to był w poważnych kłopotach
-Syriuszu daj sobie wyjaśnić- zaczął powoli
-To jeszcze dziecko!- Krzyknął wściekły
-Harry jest bardzo dojrzały- nie miał pojęcia jak go uspokoić
-Zapewne- warknął- masz go nie dotykać. Stary zboczeniec- splunął pod nogi
-To nie tak. Nigdy bym go nie tknął nie jeśli tego nie chce.....
-Więc robisz mu pranie mózgu- Syriusz był coraz bardziej zły i powoli znów tracił nad sobą cierpliwość.W jego ręce znów znalazła się różdżka
-Kocham go- Lucjusz nie spuścił wzroku tylko patrzył na ciemnowłosego mężczyznę- Kocham go od kilku lat i nigdy go nie skrzywdzę. Jeśli to zrobię wtedy możesz mnie zabić- uśmiechnął się delikatnie- jest dla mnie wszystkim- Syriusz przez chwilę nic nie mówił. Stał tylko i parzył na niego bardzo uważnie
-Jeśli go kochasz daj mu spokój. Jest na to za młody
-O ile dobrze wiem ty i Remus byliście razem dużo wcześniej
-Byliśmy w jednym wieku- warknął- jeśli na prawdę jest dla ciebie wszystkim daj mu dorosnąć- i odszedł wciąż jeszcze zły.
Lucjusz odetchnął głęboko bo był przygotowany na walkę, na szczęście mężczyzna odpuścił ale wiedział, że będzie teraz bardzo obserwowany i był również całkowicie świadom, że Syriusz ma prawo zabrać stąd jego ukochanego a na to nie mógł sobie pozwolić.
Musiał go mieć przy sobie nawet jeśli nie będzie mógł go dotknąć, jeszcze przez kilka lat.
-Syi!- Harry podbiegł do chrzestnego- Poczekaj chwilę!
-Harry miałeś być w domu- uśmiechnął się do chłopca- Powiedz mi czy on ci coś zrobił?- Zapytał tym razem poważnie
-Lu? Syri to nie tak. On bardzo mi pomógł i jest dla mnie tak bardzo dobry- na twarz Harrego wpełzł powoli rozmarzony uśmiech- I nie krzywdzi mnie
-To dobrze- mężczyzna położył mu rękę na ramieniu- Ale to dorosły mężczyzna a ty jesteś dzieckiem, Nie wiesz co to oznacza...
-Syri ja wiem- spuścił wzrok i usiadł na schodach- wuj...on czasem, coraz częściej bo jestem coraz starszy dotykał mnie. A gdy był pijany robiło się coraz gorzej. Lucjusz jest inny ja widzę że on mnie kocha
-Nie miałem pojęcia. Wybacz- objął chrześniaka zmartwiony. Wiedział, że powinien się nim zająć i oszczędzić chłopcu tylu cierpień
-Syriuszu to nie twoja wina. Nikt poza Dumbledorem nie wiedział, a on... sam zresztą wiesz- uśmiechnął się do niego trochę smutno- Teraz jesteśmy razem i jest wszystko dobrze
-Jesteś wdzięczny Lucjuszowi ale to nie upoważnia go do....
-Kochany dość- Usłyszeli za sobą głos Fenrie'a i wilkołak położył dłoń na ramieniu młodszego mężczyzny- Usłyszałem wystarczająco dużo a chyba mi ufasz- usiadł obok
-Zawsze- Syriusz spojrzał na ukochanego z miłością i uwielbieniem- Więc co myślisz?
-Że Harry jest na tyle dorosły że potrafi sam podejmować decyzje- mrugnął do chłopaka- Zaakceptował nas a ty musisz zaakceptować że nie jest dzieckiem. Co nie znaczy że nie masz prawa obserwować Lucjusza i jeśli coś będzie nie tak to wtedy zainterweniujesz
-Fen....- ale wilkołak zamknął mu usta delikatnym pełnym uczucia pocałunkiem
-Już cii kochany- mężczyzna zauważył że Harry zarumienił się i poczuł od niego woń niewinności. Wiedział że mimo wszystko Malfoy nie będzie miał łatwo- Chodź do mnie- wstał i wyciągnął do niego rękę- Remi się zaczytał a ja jestem taki znudzony- błysk w oku wilkołaka pokazał jednak coś innego i Syriusz wstał uradowany nic nie poprawiało tak nastroju jak czas spędzony w ramionach ukochanego.
-Dziękuję- Harry uśmiechnął się do Fenrir'a
-Nie ma za co- mężczyzna odwzajemnił uśmiech i poprowadził ukochanego do domu.
Harry jeszcze przez chwilę siedział na schodach i gdy zobaczył nadchodzącego z na przeciwka ukochanego mężczyznę poderwał się i podbiegł do niego
-Coś się stało?- Zapytał zaskoczony Lucjusz gdy chłopiec znalazł się w jego ramionach. Objął go instynktownie
-Wszystko dobrze- popatrzył mu w oczy- Pocałuj mnie
-Kochanie... - ale nie mógł wytrzymać tego proszącego wzroku- Jeśli tego sobie życzysz- pochylił się i musnął wargami te wspaniałe usta i od razu przytulił go mocniej do siebie
-Dziękuję- chłopak nie mógł powstrzymać uśmiechu - to było wspaniałe
-Najlepsze- pogłaskał ukochanego- ale nie....
-Lu wszystko dobrze- przerwał mu- ja chcę spróbować być z tobą i jestem dorosły- zrobił poważną zaciętą minę na którą mężczyzna roześmiał się głośno
-Jeszcze nie jesteś skarbie- zdołał wydusić
-Decyduję o sobie- teraz wyglądał na obrażonego- No i mamy po swojej stronie Fenrir'a. Ale teraz jestem na ciebie zły- odwrócił się od niego
-Oj kochanie- przyciągnął do siebie i objął- nie chcę żeby mi ciebie odebrał a może to zrobić
-Nie może- odwrócił się raz jeszcze do mężczyzny- Syri chce mojego szczęścia a jestem szczęśliwy przy tobie cokolwiek to znaczy
-Ale musimy być ostrożniejsi na pewno będzie mnie obserwować- westchnął i nagle wpadł na pomysł- Harry a co powiesz na to żebyśmy spędzili dzień z dala od domu
-Randka?- Zapytał chłopiec znów się uśmiechał
-Tak książę oczywiście już ci mówiłem że dla ciebie zrobię wszystko- jeszcze jeden pocałunek- Może Francja....albo Stany.... co tylko zechcesz kochany
-A może Londyn. Nigdy tam nie byłem nie w mugolskim znaczy się- spuścił wzrok
-Dobrze jeśli to ci wystarczy ale nie bój się prosić o cokolwiek zechcesz- nie podobało mu się że jego ukochany zadowala się taką małą rzeczą. To nie było w porządku
-To mi wystarczy- pocałował mężczyznę- Dziękuje ci za wszystko- Lucjusz pocałował go tym razem trochę namiętniej
-Skarbie muszę jeszcze coś załatwić w Ministerstwie- nie chciał zostawiać ukochanego ale musiał
-Dobrze ja odwiedzę Remiego podobno zaszył się w bibliotece- Lucjusz nie dał po sobie poznać że jest trochę zazdrosny. Syriusz to co innego ale młodszy wilkołak nie był z nim spokrewniony
-Biegnij skarbie zajrzę do was jak wrócę- Harry zaczął iść w stronę domu. Mężczyzna patrzył na niego jeszcze chwilę i w końcu zniknął.
-Remi mogę?- Zapytał wchodząc do pomieszczenia pełnego książek
-Oczywiście- odłożył czytany tom i spojrzał na chłopca- Widzę że dobrze się tu czujesz
-Bardzo i cieszę się że tobie się układa- uśmiechnął się- Ale jak?
-To po prostu się czuje. A z nimi dwoma jest mi najlepiej na świecie. Byliśmy osobno ale to nie to samo
-A co powiesz na to że ja i Lucjusz jesteśmy tak jakby parą- zarumienił się
-Jeśli cię skrzywdzi- w głosie wilkołaka zadźwięczało warczenie
-Nie zrobi tego- usiadł obok mężczyzny- Co czytasz?
-"Nie kończącą się opowieść"- Remus zarumienił się. Powieści tego typu były jego cichą pasją. A wiedział że Syriusz i Fenrir muszą jeszcze zacisnąć więzi bo są ze sobą nie zbyt długo
-Poczytaj mi- Harry przytulił się do niego i zamknął oczy. Słuchał z lubością cichego łagodnego głosu mężczyzny i powoli zasypiał.
Widział, że mężczyzna jest wściekły a jeśli był chociaż trochę podobny do własnej kuzynki to był w poważnych kłopotach
-Syriuszu daj sobie wyjaśnić- zaczął powoli
-To jeszcze dziecko!- Krzyknął wściekły
-Harry jest bardzo dojrzały- nie miał pojęcia jak go uspokoić
-Zapewne- warknął- masz go nie dotykać. Stary zboczeniec- splunął pod nogi
-To nie tak. Nigdy bym go nie tknął nie jeśli tego nie chce.....
-Więc robisz mu pranie mózgu- Syriusz był coraz bardziej zły i powoli znów tracił nad sobą cierpliwość.W jego ręce znów znalazła się różdżka
-Kocham go- Lucjusz nie spuścił wzroku tylko patrzył na ciemnowłosego mężczyznę- Kocham go od kilku lat i nigdy go nie skrzywdzę. Jeśli to zrobię wtedy możesz mnie zabić- uśmiechnął się delikatnie- jest dla mnie wszystkim- Syriusz przez chwilę nic nie mówił. Stał tylko i parzył na niego bardzo uważnie
-Jeśli go kochasz daj mu spokój. Jest na to za młody
-O ile dobrze wiem ty i Remus byliście razem dużo wcześniej
-Byliśmy w jednym wieku- warknął- jeśli na prawdę jest dla ciebie wszystkim daj mu dorosnąć- i odszedł wciąż jeszcze zły.
Lucjusz odetchnął głęboko bo był przygotowany na walkę, na szczęście mężczyzna odpuścił ale wiedział, że będzie teraz bardzo obserwowany i był również całkowicie świadom, że Syriusz ma prawo zabrać stąd jego ukochanego a na to nie mógł sobie pozwolić.
Musiał go mieć przy sobie nawet jeśli nie będzie mógł go dotknąć, jeszcze przez kilka lat.
-Syi!- Harry podbiegł do chrzestnego- Poczekaj chwilę!
-Harry miałeś być w domu- uśmiechnął się do chłopca- Powiedz mi czy on ci coś zrobił?- Zapytał tym razem poważnie
-Lu? Syri to nie tak. On bardzo mi pomógł i jest dla mnie tak bardzo dobry- na twarz Harrego wpełzł powoli rozmarzony uśmiech- I nie krzywdzi mnie
-To dobrze- mężczyzna położył mu rękę na ramieniu- Ale to dorosły mężczyzna a ty jesteś dzieckiem, Nie wiesz co to oznacza...
-Syri ja wiem- spuścił wzrok i usiadł na schodach- wuj...on czasem, coraz częściej bo jestem coraz starszy dotykał mnie. A gdy był pijany robiło się coraz gorzej. Lucjusz jest inny ja widzę że on mnie kocha
-Nie miałem pojęcia. Wybacz- objął chrześniaka zmartwiony. Wiedział, że powinien się nim zająć i oszczędzić chłopcu tylu cierpień
-Syriuszu to nie twoja wina. Nikt poza Dumbledorem nie wiedział, a on... sam zresztą wiesz- uśmiechnął się do niego trochę smutno- Teraz jesteśmy razem i jest wszystko dobrze
-Jesteś wdzięczny Lucjuszowi ale to nie upoważnia go do....
-Kochany dość- Usłyszeli za sobą głos Fenrie'a i wilkołak położył dłoń na ramieniu młodszego mężczyzny- Usłyszałem wystarczająco dużo a chyba mi ufasz- usiadł obok
-Zawsze- Syriusz spojrzał na ukochanego z miłością i uwielbieniem- Więc co myślisz?
-Że Harry jest na tyle dorosły że potrafi sam podejmować decyzje- mrugnął do chłopaka- Zaakceptował nas a ty musisz zaakceptować że nie jest dzieckiem. Co nie znaczy że nie masz prawa obserwować Lucjusza i jeśli coś będzie nie tak to wtedy zainterweniujesz
-Fen....- ale wilkołak zamknął mu usta delikatnym pełnym uczucia pocałunkiem
-Już cii kochany- mężczyzna zauważył że Harry zarumienił się i poczuł od niego woń niewinności. Wiedział że mimo wszystko Malfoy nie będzie miał łatwo- Chodź do mnie- wstał i wyciągnął do niego rękę- Remi się zaczytał a ja jestem taki znudzony- błysk w oku wilkołaka pokazał jednak coś innego i Syriusz wstał uradowany nic nie poprawiało tak nastroju jak czas spędzony w ramionach ukochanego.
-Dziękuję- Harry uśmiechnął się do Fenrir'a
-Nie ma za co- mężczyzna odwzajemnił uśmiech i poprowadził ukochanego do domu.
Harry jeszcze przez chwilę siedział na schodach i gdy zobaczył nadchodzącego z na przeciwka ukochanego mężczyznę poderwał się i podbiegł do niego
-Coś się stało?- Zapytał zaskoczony Lucjusz gdy chłopiec znalazł się w jego ramionach. Objął go instynktownie
-Wszystko dobrze- popatrzył mu w oczy- Pocałuj mnie
-Kochanie... - ale nie mógł wytrzymać tego proszącego wzroku- Jeśli tego sobie życzysz- pochylił się i musnął wargami te wspaniałe usta i od razu przytulił go mocniej do siebie
-Dziękuję- chłopak nie mógł powstrzymać uśmiechu - to było wspaniałe
-Najlepsze- pogłaskał ukochanego- ale nie....
-Lu wszystko dobrze- przerwał mu- ja chcę spróbować być z tobą i jestem dorosły- zrobił poważną zaciętą minę na którą mężczyzna roześmiał się głośno
-Jeszcze nie jesteś skarbie- zdołał wydusić
-Decyduję o sobie- teraz wyglądał na obrażonego- No i mamy po swojej stronie Fenrir'a. Ale teraz jestem na ciebie zły- odwrócił się od niego
-Oj kochanie- przyciągnął do siebie i objął- nie chcę żeby mi ciebie odebrał a może to zrobić
-Nie może- odwrócił się raz jeszcze do mężczyzny- Syri chce mojego szczęścia a jestem szczęśliwy przy tobie cokolwiek to znaczy
-Ale musimy być ostrożniejsi na pewno będzie mnie obserwować- westchnął i nagle wpadł na pomysł- Harry a co powiesz na to żebyśmy spędzili dzień z dala od domu
-Randka?- Zapytał chłopiec znów się uśmiechał
-Tak książę oczywiście już ci mówiłem że dla ciebie zrobię wszystko- jeszcze jeden pocałunek- Może Francja....albo Stany.... co tylko zechcesz kochany
-A może Londyn. Nigdy tam nie byłem nie w mugolskim znaczy się- spuścił wzrok
-Dobrze jeśli to ci wystarczy ale nie bój się prosić o cokolwiek zechcesz- nie podobało mu się że jego ukochany zadowala się taką małą rzeczą. To nie było w porządku
-To mi wystarczy- pocałował mężczyznę- Dziękuje ci za wszystko- Lucjusz pocałował go tym razem trochę namiętniej
-Skarbie muszę jeszcze coś załatwić w Ministerstwie- nie chciał zostawiać ukochanego ale musiał
-Dobrze ja odwiedzę Remiego podobno zaszył się w bibliotece- Lucjusz nie dał po sobie poznać że jest trochę zazdrosny. Syriusz to co innego ale młodszy wilkołak nie był z nim spokrewniony
-Biegnij skarbie zajrzę do was jak wrócę- Harry zaczął iść w stronę domu. Mężczyzna patrzył na niego jeszcze chwilę i w końcu zniknął.
-Remi mogę?- Zapytał wchodząc do pomieszczenia pełnego książek
-Oczywiście- odłożył czytany tom i spojrzał na chłopca- Widzę że dobrze się tu czujesz
-Bardzo i cieszę się że tobie się układa- uśmiechnął się- Ale jak?
-To po prostu się czuje. A z nimi dwoma jest mi najlepiej na świecie. Byliśmy osobno ale to nie to samo
-A co powiesz na to że ja i Lucjusz jesteśmy tak jakby parą- zarumienił się
-Jeśli cię skrzywdzi- w głosie wilkołaka zadźwięczało warczenie
-Nie zrobi tego- usiadł obok mężczyzny- Co czytasz?
-"Nie kończącą się opowieść"- Remus zarumienił się. Powieści tego typu były jego cichą pasją. A wiedział że Syriusz i Fenrir muszą jeszcze zacisnąć więzi bo są ze sobą nie zbyt długo
-Poczytaj mi- Harry przytulił się do niego i zamknął oczy. Słuchał z lubością cichego łagodnego głosu mężczyzny i powoli zasypiał.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział 10
Harry był bardzo zdenerwowany.
Gdy jeden ze Skrzatów przyszedł go obudzić i powiadomił że dziś mają zjeść całą rodziną w dużej jadalni miał wielką ochotę po prostu zostać w łóżku i nie wychodzić najlepiej do września. Czuł się okropnie głupio za to co stało się wczoraj. Najpierw spanikował jak małe dziecko a później niemal rzucił się na Lucjusza. Wszystkie emocje w nim buzowały, a gdy pomyślał że będzie musiał stawić czoła nie tylko mężczyźnie ale i całej jego rodzinie robiło mu się niemal niedobrze. Ale musiał zejść na dół bo nie chciał być niegrzeczny.
Stał przed dużymi ciemnymi pięknie rzeźbionymi drzwiami i oddychał głęboko.
-Teraz albo nigdy- szepnął sam do siebie i w końcu wszedł do przestronnej jasnej jadalni i popatrzył po zebranych. Najpierw zobaczył jedyną kobietę w towarzystwie, Narcyza uśmiechała się do niego przyjaźnie i łagodnie. Jego przyjaciel machał do niego jak oszalały, wujek tylko kiwnął głową ale gdy na jego twarzy nie było złośliwego grymasu wyglądał bardzo przyjaźnie. I w końcu jego wzrok mimowolnie powędrował na pana domu i spłonął rumieńcem. Mężczyzna zachowałby całkowitą powagę gdyby nie jego oczy były tak bardo ciepłe i pełne miłości że pod chłopakiem ugięły się kolana
-Harry usiądź w końcu- kobieta odezwała się w końcu- Mam dla ciebie niespodziankę
-Dziękuję ale to nie konieczne- usiadł obok Draco mimo że obok jego ojca było wolne miejsce
-Myślę jednak że ta ci się spodoba- Narcyza nie mogła powstrzymać uśmiechu. I w tym momencie otworzyły się drzwi i do pomieszczenia weszło trzech mężczyzn.
Harry siedział z szeroko otwartymi oczami bez ruchu
-Syri- szepnął i rzucił się w stronę ojca chrzestnego który złapał go niemal w locie w ramiona i roześmiał się perliście
-Witaj Bambi- mężczyzna pocałował go w oba policzki po czym postawił go znów na dywanie
-Cześć Harry- obok nich stanął Remus
-Remi- i przytulił też drugiego mężczyznę. Nie zauważyli że dwóch innych mężczyzn porusza się niebezpiecznie
-Wszystko dobrze? Traktują cię odpowiednio? Czemu nic nie mówisz?- Syriusz zasypywał go pytaniami i patrzył chłopcu w oczy
-Może dlatego kochany że nie dajesz mu dojść do słowa- Remus położył rękę na ramieniu kochanka
-Wszystko u mnie bardzo dobrze i czuję się tu wspaniale- uśmiechnął się do obu mężczyzn- Jesteście razem prawda?- Zapytał i zauważył że obaj wymienili nieprzeniknione dla niego spojrzenia
-T..tak- odpowiedział Syriusz i objął stojącego obok mężczyzną- Czy to ci przeszkadza?
-Oczywiście że nie- Harry uśmiechnął się do nich- cieszę się że jesteście szczęśliwi
-Bo wiesz mamy ci coś jeszcze do powiedzenia- Remus sięgnął za siebie i wziął za rękę trzeciego mężczyznę którego chłopak nie poznał- To jest Fenrir Greyback i wiesz....
-Tworzymy związek we trójkę- dokończył wilkołak obejmując obu mniejszych mężczyzn
-I jest wa razem dobrze?- Zapytał chłopak patrząc na nich uważnie
-Jak nigdy- Syriusz i Remus odpowiedzieli jednocześnie uśmiechając się
-To dobrze. Nie mam nic przeciwko- i podszedł do Fenrir'a- Witaj w rodzinie- i przytulił się też do niego, ale postanowił również dyskretnie go obserwować
-Więc zapraszam do stołu- raz jeszcze odezwała się Narcyza i cała czwórka posłuchała ją z ulgą.
Harry siedział na leżaku w ogrodzie i czytał książkę. Bardzo wciągnął się w komediowe powieści mugolskiego pisarza a Draco miał je wszystkie w prywatnej bibliotece. Owszem to co powiedział mu Syriusz było szokując. Bycie w związku z mężczyzną to jedno ale z dwoma to było dla niego jeszcze dziwniejsze. Mimo to widział że i obaj są bardzo szczęśliwi a Fenrir traktuje ich tak wspaniale że przez kilka chwil był nawet zazdrosny a później spojrzał w stronę Lucjusza i przełknął ślinkę po czym poczuł że policzki raz jeszcze mu zapłonęły i nagle stracił apetyt. Na szczęście nikt inny tego nie zauważył.
Po śniadaniu po prostu uciekł i na szczęście nikt go nie szukał. Draco wyszedł do przyjaciół on jakoś nie miał ochoty, wujek zamknął się w swoim gabinecie, Narcyza udała się do Ministerstwa. Nowi przybysze zajęli się sobą ale Harry obiecał że dziś spędzą wieczór razem bo przecież tak dawno się nie widzieli. A Lucjusz on zniknął niemal natychmiast po tym jak dopił kawę.
Ale dzięki temu chłopak odetchnął z ulga, nawet nie wiedział co mu powie jeśli znajdą się kiedyś sam na sam.
Przymknął oczy i odłożył książkę. Ciepłe słońce i lekki wietrzyk sprawiło że poczuł się dość senny i mimo ciekawej historii po prostu usnął.
-Harry kochanie- usłyszał przy uchu głos ukochanego mężczyzny i uśmiechnął się przez sen ale nie otworzył oczu- Skarbie musimy porozmawiać
-Śpię- jęknął i odwrócił się na drugi bok ale leżak zachwiał się niebezpiecznie i Harry upadłby gdyby Lucjusz szybko nie zareagował-Och- roześmiał się gdyby wylądował na klatce piersiowej mężczyzny
-Tak och- uśmiechnął się do chłopca i pogłaskał- ważne że się obudziłeś musimy porozmawiać
-O czym?- Nie chciał ruszać się z miejsca ale musiał gdy poczuł rosnącą erekcję mężczyzny na własnej nodze dlatego usiadł po prostu obok ale wciąż patrzył mu w oczy
-O wczorajszym dniu- wziął go za rękę- Harry powiedz mi prawdę czy ty...
-Lucjuszu podobasz mi się i jesteś wspaniałym mężczyzną myślę że było by nam razem dobrze...
-Jesteś moim księciem i zrobiłbym dla ciebie wszystko mój kochany. Ale mów dalej- uśmiechnął się do chłopca
-Ale ja sam nie wiem czy to jest jakieś uczucie czy po prostu jestem na to za młody i nie chciałbym cię skrzywdzić jeśli zmienię zdanie za tydzień. Bo w moim wieku przecież tak jest
-Kochany mój- Lucjusz wziął go w ramiona i przytulił mocno- To ty dyktujesz warunki jeśli zmienisz zdanie... odsunę się ale nie bez walki- serce bolało go że to mówi ale nic innego nie mógłby zrobić
-Dziękuję ci- uśmiechnął się Harry i oczywiście spłonął rumieńcem. Jego bladość czasem bardzo go denerwowała
-Ten pocałunek- sam pocałował go w szyję- taki wspaniały. Myślałem o nim całą noc i pod prysznicem
-Lu przestań!- Odsunął się od mężczyzny- Dam ci szansę... ale nie naciskaj na nic bo ja nie wiem...
-Ci... kochanie moje ze wszystkim sobie poradzimy- wyciągnął do niego rękę szczęśliwy jak jeszcze nigdy ale to Harry był inicjatorem pocałunku. Najpierw łagodny i delikatny a później wsunął język do ciepłych chętnych ust mężczyzny.
Lucjusz również zaczął całować go coraz zachłanniej coraz mocniej
-Co się tu do cholery dzieje?!!- Usłyszeli nagle głos Syriusza tuż obok nich i odskoczyli od siebie
-Syri to nie...- zaczął Harry wstając ale mężczyzna nie słuchał go tylko celował różdżką w jasnowłosego mężczyznę
-Daj mi jedne powód żebym cię nie zabił- warknął wściekły
-Black spokojnie odsuń to a wszystko ci wyjaśnię- Lucjusz wstał
-Harry wracaj do domu- Syriusz spojrzał kątem oka na chłopca
-Idź wszystko dobrze- ukochany uśmiechnął się do niego uspokajająco i Harry odszedł ale nie do domu zaszył się tylko za drzewem bo bał się że któremuś może stać się krzywda, a tego nie chciał bo przecież oni obaj są dla niego bardzo ważni. A zapowiadała się poważna walka
Gdy jeden ze Skrzatów przyszedł go obudzić i powiadomił że dziś mają zjeść całą rodziną w dużej jadalni miał wielką ochotę po prostu zostać w łóżku i nie wychodzić najlepiej do września. Czuł się okropnie głupio za to co stało się wczoraj. Najpierw spanikował jak małe dziecko a później niemal rzucił się na Lucjusza. Wszystkie emocje w nim buzowały, a gdy pomyślał że będzie musiał stawić czoła nie tylko mężczyźnie ale i całej jego rodzinie robiło mu się niemal niedobrze. Ale musiał zejść na dół bo nie chciał być niegrzeczny.
Stał przed dużymi ciemnymi pięknie rzeźbionymi drzwiami i oddychał głęboko.
-Teraz albo nigdy- szepnął sam do siebie i w końcu wszedł do przestronnej jasnej jadalni i popatrzył po zebranych. Najpierw zobaczył jedyną kobietę w towarzystwie, Narcyza uśmiechała się do niego przyjaźnie i łagodnie. Jego przyjaciel machał do niego jak oszalały, wujek tylko kiwnął głową ale gdy na jego twarzy nie było złośliwego grymasu wyglądał bardzo przyjaźnie. I w końcu jego wzrok mimowolnie powędrował na pana domu i spłonął rumieńcem. Mężczyzna zachowałby całkowitą powagę gdyby nie jego oczy były tak bardo ciepłe i pełne miłości że pod chłopakiem ugięły się kolana
-Harry usiądź w końcu- kobieta odezwała się w końcu- Mam dla ciebie niespodziankę
-Dziękuję ale to nie konieczne- usiadł obok Draco mimo że obok jego ojca było wolne miejsce
-Myślę jednak że ta ci się spodoba- Narcyza nie mogła powstrzymać uśmiechu. I w tym momencie otworzyły się drzwi i do pomieszczenia weszło trzech mężczyzn.
Harry siedział z szeroko otwartymi oczami bez ruchu
-Syri- szepnął i rzucił się w stronę ojca chrzestnego który złapał go niemal w locie w ramiona i roześmiał się perliście
-Witaj Bambi- mężczyzna pocałował go w oba policzki po czym postawił go znów na dywanie
-Cześć Harry- obok nich stanął Remus
-Remi- i przytulił też drugiego mężczyznę. Nie zauważyli że dwóch innych mężczyzn porusza się niebezpiecznie
-Wszystko dobrze? Traktują cię odpowiednio? Czemu nic nie mówisz?- Syriusz zasypywał go pytaniami i patrzył chłopcu w oczy
-Może dlatego kochany że nie dajesz mu dojść do słowa- Remus położył rękę na ramieniu kochanka
-Wszystko u mnie bardzo dobrze i czuję się tu wspaniale- uśmiechnął się do obu mężczyzn- Jesteście razem prawda?- Zapytał i zauważył że obaj wymienili nieprzeniknione dla niego spojrzenia
-T..tak- odpowiedział Syriusz i objął stojącego obok mężczyzną- Czy to ci przeszkadza?
-Oczywiście że nie- Harry uśmiechnął się do nich- cieszę się że jesteście szczęśliwi
-Bo wiesz mamy ci coś jeszcze do powiedzenia- Remus sięgnął za siebie i wziął za rękę trzeciego mężczyznę którego chłopak nie poznał- To jest Fenrir Greyback i wiesz....
-Tworzymy związek we trójkę- dokończył wilkołak obejmując obu mniejszych mężczyzn
-I jest wa razem dobrze?- Zapytał chłopak patrząc na nich uważnie
-Jak nigdy- Syriusz i Remus odpowiedzieli jednocześnie uśmiechając się
-To dobrze. Nie mam nic przeciwko- i podszedł do Fenrir'a- Witaj w rodzinie- i przytulił się też do niego, ale postanowił również dyskretnie go obserwować
-Więc zapraszam do stołu- raz jeszcze odezwała się Narcyza i cała czwórka posłuchała ją z ulgą.
Harry siedział na leżaku w ogrodzie i czytał książkę. Bardzo wciągnął się w komediowe powieści mugolskiego pisarza a Draco miał je wszystkie w prywatnej bibliotece. Owszem to co powiedział mu Syriusz było szokując. Bycie w związku z mężczyzną to jedno ale z dwoma to było dla niego jeszcze dziwniejsze. Mimo to widział że i obaj są bardzo szczęśliwi a Fenrir traktuje ich tak wspaniale że przez kilka chwil był nawet zazdrosny a później spojrzał w stronę Lucjusza i przełknął ślinkę po czym poczuł że policzki raz jeszcze mu zapłonęły i nagle stracił apetyt. Na szczęście nikt inny tego nie zauważył.
Po śniadaniu po prostu uciekł i na szczęście nikt go nie szukał. Draco wyszedł do przyjaciół on jakoś nie miał ochoty, wujek zamknął się w swoim gabinecie, Narcyza udała się do Ministerstwa. Nowi przybysze zajęli się sobą ale Harry obiecał że dziś spędzą wieczór razem bo przecież tak dawno się nie widzieli. A Lucjusz on zniknął niemal natychmiast po tym jak dopił kawę.
Ale dzięki temu chłopak odetchnął z ulga, nawet nie wiedział co mu powie jeśli znajdą się kiedyś sam na sam.
Przymknął oczy i odłożył książkę. Ciepłe słońce i lekki wietrzyk sprawiło że poczuł się dość senny i mimo ciekawej historii po prostu usnął.
-Harry kochanie- usłyszał przy uchu głos ukochanego mężczyzny i uśmiechnął się przez sen ale nie otworzył oczu- Skarbie musimy porozmawiać
-Śpię- jęknął i odwrócił się na drugi bok ale leżak zachwiał się niebezpiecznie i Harry upadłby gdyby Lucjusz szybko nie zareagował-Och- roześmiał się gdyby wylądował na klatce piersiowej mężczyzny
-Tak och- uśmiechnął się do chłopca i pogłaskał- ważne że się obudziłeś musimy porozmawiać
-O czym?- Nie chciał ruszać się z miejsca ale musiał gdy poczuł rosnącą erekcję mężczyzny na własnej nodze dlatego usiadł po prostu obok ale wciąż patrzył mu w oczy
-O wczorajszym dniu- wziął go za rękę- Harry powiedz mi prawdę czy ty...
-Lucjuszu podobasz mi się i jesteś wspaniałym mężczyzną myślę że było by nam razem dobrze...
-Jesteś moim księciem i zrobiłbym dla ciebie wszystko mój kochany. Ale mów dalej- uśmiechnął się do chłopca
-Ale ja sam nie wiem czy to jest jakieś uczucie czy po prostu jestem na to za młody i nie chciałbym cię skrzywdzić jeśli zmienię zdanie za tydzień. Bo w moim wieku przecież tak jest
-Kochany mój- Lucjusz wziął go w ramiona i przytulił mocno- To ty dyktujesz warunki jeśli zmienisz zdanie... odsunę się ale nie bez walki- serce bolało go że to mówi ale nic innego nie mógłby zrobić
-Dziękuję ci- uśmiechnął się Harry i oczywiście spłonął rumieńcem. Jego bladość czasem bardzo go denerwowała
-Ten pocałunek- sam pocałował go w szyję- taki wspaniały. Myślałem o nim całą noc i pod prysznicem
-Lu przestań!- Odsunął się od mężczyzny- Dam ci szansę... ale nie naciskaj na nic bo ja nie wiem...
-Ci... kochanie moje ze wszystkim sobie poradzimy- wyciągnął do niego rękę szczęśliwy jak jeszcze nigdy ale to Harry był inicjatorem pocałunku. Najpierw łagodny i delikatny a później wsunął język do ciepłych chętnych ust mężczyzny.
Lucjusz również zaczął całować go coraz zachłanniej coraz mocniej
-Co się tu do cholery dzieje?!!- Usłyszeli nagle głos Syriusza tuż obok nich i odskoczyli od siebie
-Syri to nie...- zaczął Harry wstając ale mężczyzna nie słuchał go tylko celował różdżką w jasnowłosego mężczyznę
-Daj mi jedne powód żebym cię nie zabił- warknął wściekły
-Black spokojnie odsuń to a wszystko ci wyjaśnię- Lucjusz wstał
-Harry wracaj do domu- Syriusz spojrzał kątem oka na chłopca
-Idź wszystko dobrze- ukochany uśmiechnął się do niego uspokajająco i Harry odszedł ale nie do domu zaszył się tylko za drzewem bo bał się że któremuś może stać się krzywda, a tego nie chciał bo przecież oni obaj są dla niego bardzo ważni. A zapowiadała się poważna walka
piątek, 26 lipca 2013
Rozdział 9*
Syriusz był bardzo wdzięczny kuzynce. Chyba jeszcze jak nigdy w życiu.
Gdy on i jego ukochani dotarli do posiadłości Malfoy'ów była już ciemna noc i nie do końca wiedział czy powinien nawet próbować dostać się do środka.
Na szczęście to ona wyszła do nich z tym swoim wspaniałym łagodnym uśmiechem który sprawiał że wyglądała na 20 lat.
Bardzo uprzejmie przywitała się z Remusem oraz z Fenrirem nie mrugając nawet gdy ten wyłonił się z ciemności ukazując jak potężnie jest zbudowany.
Cicho wprowadziła ich do jednej z gościnnych sypialni tłumacząc mu cierpliwie że Harry jest bezpieczny i śpi teraz spokojnie w swoim pokoju oraz że jest mu tu dobrze bo wszyscy o niego dbają.
On jednak miał duże problemy z zaśnięciem obwiniał się o to że chrześniak musiał szukać pomocy u obcych ludzi a nie u niego. Przecież to on powinien być za chłopca odpowiedzialny. Wiedział oczywiście że Severus jest jego wujkiem ale wątpił by mieli nawet poprawne relacje.
Siedział na fotelu obok okna i przyglądał się wtulonym w siebie wilkołakom. Na wspomnienie tego co czuł gdy dowiedział się że jego Remus sypia z kimś innym aż się wzdrygał ale gdy po raz pierwszy poczuł na sobie ręce Fenrir'a pamiętał jak drżał z rozkoszy a gdy usta dawnego kochanka w tym samym czasie zetknęły się z jego ustami miał przed oczami siebie mdlejącego z rozkoszy.
-Szczeniaczku co się dzieje?- Starszy mężczyzna stanął przed nim po czym kucnął i ciepły oddech otulił jego twarz
-Tak tylko myślę- spojrzał na ukochanego- o Harrym. O nas. Czy nas zaakceptuje....- nie powiedział nic więcej bo Fenrie pocałował go czule i przytulił do gorącej klaki piersiowej
-Chodź do łóżka kochany- nawet gdyby Syriusz zamierzał zaprotestować nie mógłby bo wilkołak wziął go na ręce. Remus już czekał i objął go od tyłu całując w ramiona, plecy, kark.
Fenrir całował jego twarz, szyje, błądził rękami po jego klatce piersiowej. Syriusz jęknął przeciągle gdy palec Remusa wsunął się w jego ciasny otwór a silna dłoń Fenrira zaczęła powoli pieścić jego powiększającą się erekcję.
Teraz nie myślał już o niczym innym tylko o swojej przyjemności. Najgorsze było to że dwa ukochane ciała zamknęły go w tak ciasnym uścisku że nie był w stanie prawie się poruszyć. A już nie mógł się doczekać aż któryś penis wtargnie w jego ciało.
-Proszę- jęknął gdy Remus wsunął w niego trzy palce i zahaczył o to słodkie miejsce w środku
-Już śliczny- odpowiedział mu Fenrir raz jeszcze atakując jego usta. Nagle bez żadnego ostrzeżenia leżał twarzą do Remusa który z łagodnym uśmiechem sięgnął do jego penisa. A ogromny członek drugiego kochanka delikatnie rozpychał mięśnie w jego ciasnej dziurce. Poczuł również ciepłe usta na swoim członku. Był w pełni świadomy że nie wytrzyma tak długo dlatego też starał się nie poruszać. Nie było to łatwe. Obj tak bardzo go rozpalali
-Mój śliczny szczeniaczek- Fenrir szepnął mu do ucha i przygryzł jego płatek- Chcę cię usłyszeć kochany- i nie spełnił jego prośbę. Był coraz głośniejszy. Starszy wilkołak uśmiechnął się lekko gdy Syriusz krzyknął po tym jak Remus zaczął lizać jego jądra. Uwielbiał to.
-Nie...nie wytrzymam- udało mu się wyjąkać
-Jeszcze chwilkę kochanie- i zaczął poruszać się coraz szybciej, jednocześnie jego ręka powędrowała do członka młodszego wilkołaka. Zamruczał wokół członka Syriusza czym sprawił mu jeszcze większą przyjemność. Fenrir raz po raz uderzał w jego prostatę przytrzymując jednocześnie jego biodro. Był niemal pewny że zostanie śliczny siniak.
-Teraz szczeniaczki- zarządził najstarszy mężczyzna i pokój wypełnił się krzykiem trzech mężczyzn- Teraz lepiej kochany?- Zapytał mężczyzna gdy złapał już oddech
-Dziękuję- Syriusz pocałował go w policzek- wam obu- dał całusa również Remusowi
-Nie ma za co- uśmiechnął się młodszy mężczyzna- wiesz że obaj zrobimy wszystko żeby było ci dobrze....
-Remu już dość- przerwał mu Fenrir- jesteśmy razem i jutro rano spotkacie Harrego. Śpij już- pogłaskał go
-Sen jest dobry- uśmiechnął się błogo Syriusz- na prawdę tego potrzebowałem
-Wiem kochany- starszy mężczyzna przysunął ich obu do siebie i okrył kocem- Jutro będzie nowy dzień a ja sprawię że wszystko będzie dobrze- pocałował ich obu i z zadowoleniem zobaczył że obaj zamykają oczy.
Fenrir był zawzięty. Musiał sprawić żeby im było dobrze bo nie może ich stracić. Gdyby tak było świat czarodziei zadrżałby w posagach jeszcze bardziej gdy Voldemort był u władzy. Dlatego miał również nadzieje że chłopak zaakceptuje ich związek i zbliży się do Syriusza tak jak chciałby tego jego ukochany, wiedział jak bardzo mu na tym zależy.
I Remus myślał podobnie już raz stracił Syriego i teraz nie dopuści do tego. Owszem kochał Fenrira ale obaj poczuli się całością dopiero gdy znów spotkał dawnego kochanka. Widać to było im przeznaczone. Uśmiechnął się i usnął zadowolony.
Syriusz na jakiś czas się uspokoił i przyznał im rację. Wszystko okaże się jutro a Harry bardzo go kochał i musiał mieć wiarę że wszystko się ułoży. A kto wie może i będzie chciał odejść stąd razem z nimi chociaż na jakiś czas.
Gdy on i jego ukochani dotarli do posiadłości Malfoy'ów była już ciemna noc i nie do końca wiedział czy powinien nawet próbować dostać się do środka.
Na szczęście to ona wyszła do nich z tym swoim wspaniałym łagodnym uśmiechem który sprawiał że wyglądała na 20 lat.
Bardzo uprzejmie przywitała się z Remusem oraz z Fenrirem nie mrugając nawet gdy ten wyłonił się z ciemności ukazując jak potężnie jest zbudowany.
Cicho wprowadziła ich do jednej z gościnnych sypialni tłumacząc mu cierpliwie że Harry jest bezpieczny i śpi teraz spokojnie w swoim pokoju oraz że jest mu tu dobrze bo wszyscy o niego dbają.
On jednak miał duże problemy z zaśnięciem obwiniał się o to że chrześniak musiał szukać pomocy u obcych ludzi a nie u niego. Przecież to on powinien być za chłopca odpowiedzialny. Wiedział oczywiście że Severus jest jego wujkiem ale wątpił by mieli nawet poprawne relacje.
Siedział na fotelu obok okna i przyglądał się wtulonym w siebie wilkołakom. Na wspomnienie tego co czuł gdy dowiedział się że jego Remus sypia z kimś innym aż się wzdrygał ale gdy po raz pierwszy poczuł na sobie ręce Fenrir'a pamiętał jak drżał z rozkoszy a gdy usta dawnego kochanka w tym samym czasie zetknęły się z jego ustami miał przed oczami siebie mdlejącego z rozkoszy.
-Szczeniaczku co się dzieje?- Starszy mężczyzna stanął przed nim po czym kucnął i ciepły oddech otulił jego twarz
-Tak tylko myślę- spojrzał na ukochanego- o Harrym. O nas. Czy nas zaakceptuje....- nie powiedział nic więcej bo Fenrie pocałował go czule i przytulił do gorącej klaki piersiowej
-Chodź do łóżka kochany- nawet gdyby Syriusz zamierzał zaprotestować nie mógłby bo wilkołak wziął go na ręce. Remus już czekał i objął go od tyłu całując w ramiona, plecy, kark.
Fenrir całował jego twarz, szyje, błądził rękami po jego klatce piersiowej. Syriusz jęknął przeciągle gdy palec Remusa wsunął się w jego ciasny otwór a silna dłoń Fenrira zaczęła powoli pieścić jego powiększającą się erekcję.
Teraz nie myślał już o niczym innym tylko o swojej przyjemności. Najgorsze było to że dwa ukochane ciała zamknęły go w tak ciasnym uścisku że nie był w stanie prawie się poruszyć. A już nie mógł się doczekać aż któryś penis wtargnie w jego ciało.
-Proszę- jęknął gdy Remus wsunął w niego trzy palce i zahaczył o to słodkie miejsce w środku
-Już śliczny- odpowiedział mu Fenrir raz jeszcze atakując jego usta. Nagle bez żadnego ostrzeżenia leżał twarzą do Remusa który z łagodnym uśmiechem sięgnął do jego penisa. A ogromny członek drugiego kochanka delikatnie rozpychał mięśnie w jego ciasnej dziurce. Poczuł również ciepłe usta na swoim członku. Był w pełni świadomy że nie wytrzyma tak długo dlatego też starał się nie poruszać. Nie było to łatwe. Obj tak bardzo go rozpalali
-Mój śliczny szczeniaczek- Fenrir szepnął mu do ucha i przygryzł jego płatek- Chcę cię usłyszeć kochany- i nie spełnił jego prośbę. Był coraz głośniejszy. Starszy wilkołak uśmiechnął się lekko gdy Syriusz krzyknął po tym jak Remus zaczął lizać jego jądra. Uwielbiał to.
-Nie...nie wytrzymam- udało mu się wyjąkać
-Jeszcze chwilkę kochanie- i zaczął poruszać się coraz szybciej, jednocześnie jego ręka powędrowała do członka młodszego wilkołaka. Zamruczał wokół członka Syriusza czym sprawił mu jeszcze większą przyjemność. Fenrir raz po raz uderzał w jego prostatę przytrzymując jednocześnie jego biodro. Był niemal pewny że zostanie śliczny siniak.
-Teraz szczeniaczki- zarządził najstarszy mężczyzna i pokój wypełnił się krzykiem trzech mężczyzn- Teraz lepiej kochany?- Zapytał mężczyzna gdy złapał już oddech
-Dziękuję- Syriusz pocałował go w policzek- wam obu- dał całusa również Remusowi
-Nie ma za co- uśmiechnął się młodszy mężczyzna- wiesz że obaj zrobimy wszystko żeby było ci dobrze....
-Remu już dość- przerwał mu Fenrir- jesteśmy razem i jutro rano spotkacie Harrego. Śpij już- pogłaskał go
-Sen jest dobry- uśmiechnął się błogo Syriusz- na prawdę tego potrzebowałem
-Wiem kochany- starszy mężczyzna przysunął ich obu do siebie i okrył kocem- Jutro będzie nowy dzień a ja sprawię że wszystko będzie dobrze- pocałował ich obu i z zadowoleniem zobaczył że obaj zamykają oczy.
Fenrir był zawzięty. Musiał sprawić żeby im było dobrze bo nie może ich stracić. Gdyby tak było świat czarodziei zadrżałby w posagach jeszcze bardziej gdy Voldemort był u władzy. Dlatego miał również nadzieje że chłopak zaakceptuje ich związek i zbliży się do Syriusza tak jak chciałby tego jego ukochany, wiedział jak bardzo mu na tym zależy.
I Remus myślał podobnie już raz stracił Syriego i teraz nie dopuści do tego. Owszem kochał Fenrira ale obaj poczuli się całością dopiero gdy znów spotkał dawnego kochanka. Widać to było im przeznaczone. Uśmiechnął się i usnął zadowolony.
Syriusz na jakiś czas się uspokoił i przyznał im rację. Wszystko okaże się jutro a Harry bardzo go kochał i musiał mieć wiarę że wszystko się ułoży. A kto wie może i będzie chciał odejść stąd razem z nimi chociaż na jakiś czas.
wtorek, 23 lipca 2013
Rozdział 8
Severus w miarę opowieści Harrego miał coraz większą ochotę trzasnąć swojego najlepszego przyjaciela tak żeby zapamiętał do końca życia.
Nie miał wprawdzie wprawy w nastoletnich emocjach ale nawet on z tak małym doświadczeniem mógł zobaczyć że chłopak jest przerażony ale nie z powodów o jakie mógł posądzić go Lucjusz. Mężczyzna mu się podobał ale bał się tego i miał ku temu pełne prawo.
Westchnął głośno i odstawił kubek.
-Harry, to co czujesz albo to co ci się wydaje to nic złego...to nawet całkiem naturalne w twoim wieku- uśmiechnął się do niego
-Ale... - zaczął niepewnie
-Nie mówię że masz mu pozwolić na wszystko ale znam Lucjusza niemal całe moje życie i wiem że od lat jest tobą zauroczony...
-Wujku on ma żonę.. znaczy wiem że to tylko na pokaz ale ja nie chcę z nikim takiego związku nie chcę się ukrywać- podniósł wzrok na mężczyznę który miał teraz dość niewyraźną minę- przepraszam
-Rozumiem- uśmiechnął się do niego- i miałem takie same obawy ale miłość nie wybiera. Jesteś jeszcze taki młody....i jeśli nie jesteś pewny masz do tego pełne prawo
-A nie denerwuje cię to że Lucjusz jest starszy nawet od ciebie? Znaczy nie wiem gdzie jest Remus ani Syriusz i teraz ty jesteś moją rodziną taką która jest blisko
-Jeśli kiedyś ty i Lucjusz będziecie razem wiem ze cie nie skrzywdzi ale jak mówię jesteś jeszcze młody, za młody na tak poważny związek ale jeśli to jako twój wujek nie mam żadnych obiekcji
-Tego jest za dużo- westchnął
-Masz tyle czasu ile tylko zechcesz. Muszę już iść. Eliksiry nie czekają- wstał i był już przy drzwiach gdy poczuł że małe ręce obejmujące go w pasie i ciało za sobą. Zesztywniał. Jedyne dziecko które się kiedykolwiek do niego przytulało to Draco ale było to wiele lat temu. A on i Harry nie byli jeszcze na tym etapie. Nie myślał nawet że kiedyś będą.
-Dziękuję. Mogę pomóc?- Zapytał stając nagle przed mężczyzną
-Jeśli chcesz- wyszli razem z pokoju i obaj poczuli się że bardzo się do siebie zbliżyli i ich relacja poprawia i umacnia się z dnia na dzień.
Lucjusz wpadał w coraz większą panikę. Zepsuł cokolwiek mógł kiedyś mieć z Harrym i to przez swoją głupotę. A teraz jeszcze nie mógł go nigdzie znaleźć a pytał wszystkie skrzaty i portrety.
Nawrzeszczał nawet na Narcyzę i wiedział że syn jest na niego za to wściekły. Nie mógł jednak się uspokoić, denerwował się i martwił. Musiał zobaczyć ukochanego i to jak najszybciej. Musiał mu wszystko wytłumaczyć, naprawić jeśli jeszcze jest co. I nie mógł pozwolić żeby chłopiec się go bał, tego by nie zniósł.
Nogi w końcu same zaniosły go do pracowni przyjaciela.
Jeśli ktokolwiek może mu pomóc to właśnie Severus nawet jeśli na niego nawrzeszczy czy nawet pobije za to że mógłby zrobić jakąkolwiek krzywdę bratankowi.
Już miał otwierać drzwi gdy usłyszał zza nich beztroski śmiech ukochanego. Zacisnął pięści. On się martwi traci zmysły a Harry dobrze się bawi z wujkiem.
W końcu wszedł do środka i od progu nie mógł powstrzymać uśmiechu. Było mu tylko przykro że nie on sprawił że ukochany tak się uśmiecha
-No jesteś- Severus spojrzał na przyjaciela i mężczyzna z ulgą stwierdził że nie jest zły
-Właściwie to szukałem Harrego- nie spojrzał na chłopca.
Ten jednak zatrzymał się w bez ruchu i obserwował obu z napięciem
-Przepraszam że cię martwiłem- odezwał się w końcu i podszedł do Lucjusza
-To ja bardzo przepraszam za to co się stało- nie mógł się powstrzymać żeby go nie dotknąć wyciągnął rękę i pogłaskał go i byłoby w tym sama niewinność gdyby nie wzrok mężczyzny i rumieniec chłopaka.
Severus w końcu musiał odchrząknąć a oni niemal odskoczyli do siebie.
-Chyba powinniście porozmawiać na osobności - uśmiechnął się w ich stronę
-Tak chyba masz racje- Lucjusz już wychodził, bardzo powoli mając nadzieje że Harry podąży za nim i tak się właśnie stało.
-Harry....- zaczął mężczyzna
-Daj mi mówić- uśmiechnął się do niego- Podobasz mi się, ale boję się tego. Nie dla tego że jesteś mężczyzna ale dlatego że jesteś w związku tak jakby że jesteś dużo starszy i że ja sam nie mam w niczym doświadczenia nie chodzi mi tylko o sex czy coś takiego.....
-Kochanie spokojnie- nakrył jego usta palcem
-Wszystko co i czy będzie zależy od ciebie. Nie zamierzam zaprzeczać że kocham cię od dawna ale nie będę niczego robić zdaję sobie sprawę że ta sytuacja jest zła ale ja i Narcyza jeszcze nie możemy się rozstać ale zrobimy to gdy tylko będzie możliwe- uśmiechnął się
-Muszę to wszystko przemyśleć.... daj mi czas...- odsuwał się od mężczyzny nie zwracając uwagi na jego zawiedziony wzrok
-Jeśli się nie zgodzisz jeśli uznasz że nie jestem dla ciebie dobry to nie zmieni tego że możesz tu mieszkać- Lucjusz musiał mu to powiedzieć, nie miał zamiaru go szantażować ani zmuszać. Mimo że tak bardzo go pragnął nie tylko pięknego ciała ale i osobowości.
Widział jednak że Harry nic nie powiedział i tylko odwrócił się i zaczął iść i Lucjusz miał ochotę zapłakać gdy nagle ukochane ciałko przylgnęło do niego ręce oplotły się wokół szyi a nogi wokół talii. To jednak nie było najlepsze bo nagle ciepłe usta nieśmiało delikatnie i niewprawnie zaczęły całować jego.
Zanim otrząsnął się z szoku Harry niemal oderwał się od niego zażenowany i bardzo smutny gdy i on w końcu zareagował. Przytulił go do siebie i pocałował może nie tak namiętnie jakby chciał ale wiedział że zrobiło to ogromne wrażenie na chłopcu.
W końcu odsunął ukochanego i postawił na ziemi ale nie wypuszczał go z objęć. Harry miał przymknięte oczy, zarumienione policzki i spuchnięte usta
-I jak pierwszy pocałunek?- Zapytał czule obejmując go
-Idealny- uniósł wzrok i nie mógł się przestać uśmiechać - Dziękuję - wyplątał się z jego objęć i odszedł nie odwracając się za siebie.
Lucjusz stał na środku holu całkiem zaskoczony. Pocałunek był wspaniały i chciał jeszcze. Już teraz wiedział że nie będzie miał tego dość, miał tylko nadzieje że w końcu będzie miał go dla siebie i tak jak będzie chciał.
Gdy ukochany zniknął za rogiem nagle zaczął się śmiać.
Zdał sobie sprawę że Harry właśnie sobie perfidnie z nim pograł. I to była wspaniała gra która dała mu nadzieje a nawet coś więcej. Wspomnienie i wiedzę jak będzie wyglądało jego życie gdy w końcu uwiedzie chłopca a teraz musi się o to starać bardziej i szybciej bo nie pozwoli by ktoś inny całował te piękne słodkie usta i obejmował to wspaniałe ciało.
Teraz on sobie zagra z chłopcem ale wygrają oboje o to już osobiście zadba.
Nie miał wprawdzie wprawy w nastoletnich emocjach ale nawet on z tak małym doświadczeniem mógł zobaczyć że chłopak jest przerażony ale nie z powodów o jakie mógł posądzić go Lucjusz. Mężczyzna mu się podobał ale bał się tego i miał ku temu pełne prawo.
Westchnął głośno i odstawił kubek.
-Harry, to co czujesz albo to co ci się wydaje to nic złego...to nawet całkiem naturalne w twoim wieku- uśmiechnął się do niego
-Ale... - zaczął niepewnie
-Nie mówię że masz mu pozwolić na wszystko ale znam Lucjusza niemal całe moje życie i wiem że od lat jest tobą zauroczony...
-Wujku on ma żonę.. znaczy wiem że to tylko na pokaz ale ja nie chcę z nikim takiego związku nie chcę się ukrywać- podniósł wzrok na mężczyznę który miał teraz dość niewyraźną minę- przepraszam
-Rozumiem- uśmiechnął się do niego- i miałem takie same obawy ale miłość nie wybiera. Jesteś jeszcze taki młody....i jeśli nie jesteś pewny masz do tego pełne prawo
-A nie denerwuje cię to że Lucjusz jest starszy nawet od ciebie? Znaczy nie wiem gdzie jest Remus ani Syriusz i teraz ty jesteś moją rodziną taką która jest blisko
-Jeśli kiedyś ty i Lucjusz będziecie razem wiem ze cie nie skrzywdzi ale jak mówię jesteś jeszcze młody, za młody na tak poważny związek ale jeśli to jako twój wujek nie mam żadnych obiekcji
-Tego jest za dużo- westchnął
-Masz tyle czasu ile tylko zechcesz. Muszę już iść. Eliksiry nie czekają- wstał i był już przy drzwiach gdy poczuł że małe ręce obejmujące go w pasie i ciało za sobą. Zesztywniał. Jedyne dziecko które się kiedykolwiek do niego przytulało to Draco ale było to wiele lat temu. A on i Harry nie byli jeszcze na tym etapie. Nie myślał nawet że kiedyś będą.
-Dziękuję. Mogę pomóc?- Zapytał stając nagle przed mężczyzną
-Jeśli chcesz- wyszli razem z pokoju i obaj poczuli się że bardzo się do siebie zbliżyli i ich relacja poprawia i umacnia się z dnia na dzień.
Lucjusz wpadał w coraz większą panikę. Zepsuł cokolwiek mógł kiedyś mieć z Harrym i to przez swoją głupotę. A teraz jeszcze nie mógł go nigdzie znaleźć a pytał wszystkie skrzaty i portrety.
Nawrzeszczał nawet na Narcyzę i wiedział że syn jest na niego za to wściekły. Nie mógł jednak się uspokoić, denerwował się i martwił. Musiał zobaczyć ukochanego i to jak najszybciej. Musiał mu wszystko wytłumaczyć, naprawić jeśli jeszcze jest co. I nie mógł pozwolić żeby chłopiec się go bał, tego by nie zniósł.
Nogi w końcu same zaniosły go do pracowni przyjaciela.
Jeśli ktokolwiek może mu pomóc to właśnie Severus nawet jeśli na niego nawrzeszczy czy nawet pobije za to że mógłby zrobić jakąkolwiek krzywdę bratankowi.
Już miał otwierać drzwi gdy usłyszał zza nich beztroski śmiech ukochanego. Zacisnął pięści. On się martwi traci zmysły a Harry dobrze się bawi z wujkiem.
W końcu wszedł do środka i od progu nie mógł powstrzymać uśmiechu. Było mu tylko przykro że nie on sprawił że ukochany tak się uśmiecha
-No jesteś- Severus spojrzał na przyjaciela i mężczyzna z ulgą stwierdził że nie jest zły
-Właściwie to szukałem Harrego- nie spojrzał na chłopca.
Ten jednak zatrzymał się w bez ruchu i obserwował obu z napięciem
-Przepraszam że cię martwiłem- odezwał się w końcu i podszedł do Lucjusza
-To ja bardzo przepraszam za to co się stało- nie mógł się powstrzymać żeby go nie dotknąć wyciągnął rękę i pogłaskał go i byłoby w tym sama niewinność gdyby nie wzrok mężczyzny i rumieniec chłopaka.
Severus w końcu musiał odchrząknąć a oni niemal odskoczyli do siebie.
-Chyba powinniście porozmawiać na osobności - uśmiechnął się w ich stronę
-Tak chyba masz racje- Lucjusz już wychodził, bardzo powoli mając nadzieje że Harry podąży za nim i tak się właśnie stało.
-Harry....- zaczął mężczyzna
-Daj mi mówić- uśmiechnął się do niego- Podobasz mi się, ale boję się tego. Nie dla tego że jesteś mężczyzna ale dlatego że jesteś w związku tak jakby że jesteś dużo starszy i że ja sam nie mam w niczym doświadczenia nie chodzi mi tylko o sex czy coś takiego.....
-Kochanie spokojnie- nakrył jego usta palcem
-Wszystko co i czy będzie zależy od ciebie. Nie zamierzam zaprzeczać że kocham cię od dawna ale nie będę niczego robić zdaję sobie sprawę że ta sytuacja jest zła ale ja i Narcyza jeszcze nie możemy się rozstać ale zrobimy to gdy tylko będzie możliwe- uśmiechnął się
-Muszę to wszystko przemyśleć.... daj mi czas...- odsuwał się od mężczyzny nie zwracając uwagi na jego zawiedziony wzrok
-Jeśli się nie zgodzisz jeśli uznasz że nie jestem dla ciebie dobry to nie zmieni tego że możesz tu mieszkać- Lucjusz musiał mu to powiedzieć, nie miał zamiaru go szantażować ani zmuszać. Mimo że tak bardzo go pragnął nie tylko pięknego ciała ale i osobowości.
Widział jednak że Harry nic nie powiedział i tylko odwrócił się i zaczął iść i Lucjusz miał ochotę zapłakać gdy nagle ukochane ciałko przylgnęło do niego ręce oplotły się wokół szyi a nogi wokół talii. To jednak nie było najlepsze bo nagle ciepłe usta nieśmiało delikatnie i niewprawnie zaczęły całować jego.
Zanim otrząsnął się z szoku Harry niemal oderwał się od niego zażenowany i bardzo smutny gdy i on w końcu zareagował. Przytulił go do siebie i pocałował może nie tak namiętnie jakby chciał ale wiedział że zrobiło to ogromne wrażenie na chłopcu.
W końcu odsunął ukochanego i postawił na ziemi ale nie wypuszczał go z objęć. Harry miał przymknięte oczy, zarumienione policzki i spuchnięte usta
-I jak pierwszy pocałunek?- Zapytał czule obejmując go
-Idealny- uniósł wzrok i nie mógł się przestać uśmiechać - Dziękuję - wyplątał się z jego objęć i odszedł nie odwracając się za siebie.
Lucjusz stał na środku holu całkiem zaskoczony. Pocałunek był wspaniały i chciał jeszcze. Już teraz wiedział że nie będzie miał tego dość, miał tylko nadzieje że w końcu będzie miał go dla siebie i tak jak będzie chciał.
Gdy ukochany zniknął za rogiem nagle zaczął się śmiać.
Zdał sobie sprawę że Harry właśnie sobie perfidnie z nim pograł. I to była wspaniała gra która dała mu nadzieje a nawet coś więcej. Wspomnienie i wiedzę jak będzie wyglądało jego życie gdy w końcu uwiedzie chłopca a teraz musi się o to starać bardziej i szybciej bo nie pozwoli by ktoś inny całował te piękne słodkie usta i obejmował to wspaniałe ciało.
Teraz on sobie zagra z chłopcem ale wygrają oboje o to już osobiście zadba.
środa, 17 lipca 2013
Rozdział 7
Harry był bardzo smuty z powodu tego co się stało.
Nie chciał żeby Lucjusz był na niego zły a wiedział że mężczyzna jest wściekły. Owszem nie była to tylko jego wina ale Draco był jego synem i był traktowany inaczej.
Dlatego właśnie zaraz po przebudzeniu i gdy w jakimś stopniu postanowił przeprosić gospodarza. Na prawdę nie chciał żeby mężczyzna wyrzucił go z domu, mimo że był tu bardzo krótko chciał i zrobił wszystko żeby tu zostać.
Musiał poprosić o pomoc kilka portretów żeby znów się nie zgubić i po kilku minutach znalazł się przed drzwiami sypialni Lucjusza. Nagle przypomniał sobie wydarzenia poprzedniej nocy i jak dobrze czuł się w ramionach mężczyzny, jak wspaniale czuć było jego oddech jego usta na swojej szyi. Aż zadrżał. Zamknął oczy i w końcu postanowił zapukać
-Wejdź- odezwała się jakaś kobieta na najbliższym portrecie
-Nie krepuj się nie będzie miał nic przeciwko- zawtórował jej mężczyzna obok. Harry już miał dość wścibskich obrazów więc nacisnął klamkę i stanął jak wryty. Zrobiło mu się gorąco i zimno jednocześnie.
Był już w pokoju mężczyzny i wiedział że ogromne łoże znajduje się naprzeciwko drzwi i owszem widział już Lucjusza niemal nagiego ale teraz gdy śpi bez żadnego okrycia. Widział całe jego ciało, nawet te najbardziej prywatne części nagle zapragnął znaleźć się obok niego, najlepiej wtulić się w niego i czekać aż Lucjusz obudzi się i zacznie go pieścić i całować.
Potrząsnął głową i zacisnął oczy żeby uspokoić głupie myśli i w końcu na chwiejnych nogach podszedł do łóżka, w umyśle niemal krzyczał na samego siebie że igra z ogniem. Nawet chciał się zatrzymać ale ciekawość i chęć była większa niż zdrowy rozsądek.
-Lucjuszu- szepnął pochylając się nad mężczyzną
-Śpij kochanie- szepnął nie otwierając oczu- jest jeszcze wcześnie- Harry zamarł na kilka sekund zmieszany i zdziwiony
-Panie Malfoy....
-A to tak się bawimy- Lucjusz uśmiechnął się i złapał go za nadgarstek po czym pociągnął go na łóżko- Miałem ciężką noc kochanie w tym klubie taki piękny taki sexowny, kuszący- pocałował go w szyję, w policzek
-Lucjuszu otwórz oczy... proszę- tym razem jęknął żałośnie i zastygł w bezruchu gdy mężczyzna zaczął się o niego ocierać
-Co tylko zechcesz- raz jeszcze się uśmiechnął i w końcu się obudził. Do tej pory był przekonany że to tylko bardzo realistyczny sen. Taki jak miał wiele wiele razy. Jednak gdy spojrzał w zielone zaskoczone oczy ukochanego nagle zerwał się z łóżka
-Harry...- przełknął ślinkę- Co tiu robisz?- Zapytał
-Przyszedłem cię przeprosić... za to wczoraj nie chciałem żebyś był zły chcę tu zostać- spuścił wzrok i postanowił w duchu że nigdy już nie zbliży się do tej sypialni. Są z tego same kłopoty i dziwne myśli. Bardzo niepokojące i niewłaściwe. To był ojciec jego przyjaciela, mężczyzną który nigdy by się nim nie zainteresował. A jednak to co właśnie się stało.
-Nie wyrzucę cię stąd nigdy- usiadł na łóżku. Wiedział że jest nagi ale teraz nie miało to dla niego znaczenia- Harry wiesz co się teraz stało?
-Spałeś i myślałeś że jestem....- nie mógł dokończyć bo nie do końca wiedział co powinien powiedzieć to nie była jego sprawa
-Spójrz na mnie- mężczyzna w tym czasie zdążył już nałożyć coś na siebie- Śniłem o tobie... Harry ja wiem że...
-Muszę iść. Muszę...-chłopak uciekł z sypialni zanim Lucjusz zdążył się poruszyć.
Mężczyzna westchnął i ukrył twarz w dłoniach. Było na to stanowczo za wcześnie a teraz jeszcze go spłoszył i to na własne życzenie.
Trzy splecione ze sobą ciała. Ciche jęki, dźwięk pocałunków.
-Tak bardzo tęskniłem- jęknął brązowowłosy mężczyzna wtulając się w ogromne ciało jednego z kochanków
-W końcu razem- uśmiechnął się czarnowłosy całując go czule
-Tak moi kochani a teraz już cii...- ten największy na którym leżeli miał zamknięte oczy i głaskał ich obu po plecach powoli pieszcząc ich ciała i on był szczęśliwy że po wielu latach są razem. Niemal złączeni na wieki.
Nie dane im było jednak nacieszyć się swoją bliskością bo przez otwarte okno wleciała właśnie sowa i usiadł na ramieniu Remusa
-Weź tego ptaka- warknął cicho Fenrir i usiadł z jękiem. Syriusz roześmiał się głośno
-Tego się nie spodziewałem
-Cii szczeniaczku- pocałował go i przytulił- Coś ważnego?- Zapytał Remusa który czytał z coraz bardziej zaniepokojoną miną
-Harry jest u Malfoy'ów. Podobno nie było bezpiecznie u jego rodziny- odłożył list i spojrzał na ukochanych. Syriusz był zaskoczony i trochę zły
-Mugole czy coś mu zrobili?- Zapytał
-Wiem tylko że jest bezpieczny i tam zostanie. Narcyza zaprasza nas do siebie. Tam pewnie wszystkiego się dowiemy
-Dlatego moi kochani wracamy do Anglii- Greyback nie był zadowolony z tej perspektywy. Dopiero ich odnalazł ale wiedział że jeśli nie pozwoli im wracać będą niespokojni i nieszczęśliwi a tego nie chciał
-Na prawdę?- Obaj spojrzeli na niego z wdzięcznością i miłością
-Dla was wszystko- uśmiechnął się i pocałował ich obu- ale jutro moje szczeniaczki. Teraz już proszę zamknąć oczy i spać
-Tak kochany- Remus i Syriusz pocałowali się jeszcze delikatnie i wrócili do poprzedniej pozycji.
Syriusz był zaskoczony i zdenerwowany. Kochał Harrego i bardzo za nim tęsknił. Wiedział że w domu kuzynki nic mu się nie stanie. Tylko co spowodowało że tak się stało.
-Kochanie wszystko będzie dobrze- Fenrir przyciągnął go do siebie i pocałował w czoło- a teraz odpocznij już
-Staram się ale Harry...
-Jest bezpieczny- przerwał mu- wiesz o tym. A dla mnie ważne jest żebyś ty był szczęśliwy
-Jestem- uśmiechnął się do niego i w końcu zamknął oczy.
Harry po ucieczce z sypialni Lucjusza ukrył się w jakimś ciemnym pokoju w którym chyba od lat nikt nie był. Miał nadzieje że będzie mógł zostać tu i przemyśleć to co się stało. Bo to wszystko działo się za szybko, był zaskoczony, zmieszany. Ale i też trochę szczęśliwy. W jakimś stopniu, mężczyzna mu się podobał i okazywał się też być wspaniałym człowiekiem
-Harry?- W drzwiach stał Severus
-Wujku- to słowo nigdy nie kojarzyło mu się z niczym dobrym ale on i profesor doszli do porozumienie i stawali się sobie bliscy
-Wszystko dobrze?- Zapytał zaniepokojony ale i szczęśliwy. Nikt nigdy nie nazwał go wujkiem to dawało mu poczucie rodziny którą miał nadzieje kiedyś założyć.
-Sam nie wiem.... możemy porozmawiać?
-Zawsze- wyczarował stolik na którym stały dwa kubki z kakao. Obaj je uwielbiali w każdej postaci.- Co się trapi?
Nie chciał żeby Lucjusz był na niego zły a wiedział że mężczyzna jest wściekły. Owszem nie była to tylko jego wina ale Draco był jego synem i był traktowany inaczej.
Dlatego właśnie zaraz po przebudzeniu i gdy w jakimś stopniu postanowił przeprosić gospodarza. Na prawdę nie chciał żeby mężczyzna wyrzucił go z domu, mimo że był tu bardzo krótko chciał i zrobił wszystko żeby tu zostać.
Musiał poprosić o pomoc kilka portretów żeby znów się nie zgubić i po kilku minutach znalazł się przed drzwiami sypialni Lucjusza. Nagle przypomniał sobie wydarzenia poprzedniej nocy i jak dobrze czuł się w ramionach mężczyzny, jak wspaniale czuć było jego oddech jego usta na swojej szyi. Aż zadrżał. Zamknął oczy i w końcu postanowił zapukać
-Wejdź- odezwała się jakaś kobieta na najbliższym portrecie
-Nie krepuj się nie będzie miał nic przeciwko- zawtórował jej mężczyzna obok. Harry już miał dość wścibskich obrazów więc nacisnął klamkę i stanął jak wryty. Zrobiło mu się gorąco i zimno jednocześnie.
Był już w pokoju mężczyzny i wiedział że ogromne łoże znajduje się naprzeciwko drzwi i owszem widział już Lucjusza niemal nagiego ale teraz gdy śpi bez żadnego okrycia. Widział całe jego ciało, nawet te najbardziej prywatne części nagle zapragnął znaleźć się obok niego, najlepiej wtulić się w niego i czekać aż Lucjusz obudzi się i zacznie go pieścić i całować.
Potrząsnął głową i zacisnął oczy żeby uspokoić głupie myśli i w końcu na chwiejnych nogach podszedł do łóżka, w umyśle niemal krzyczał na samego siebie że igra z ogniem. Nawet chciał się zatrzymać ale ciekawość i chęć była większa niż zdrowy rozsądek.
-Lucjuszu- szepnął pochylając się nad mężczyzną
-Śpij kochanie- szepnął nie otwierając oczu- jest jeszcze wcześnie- Harry zamarł na kilka sekund zmieszany i zdziwiony
-Panie Malfoy....
-A to tak się bawimy- Lucjusz uśmiechnął się i złapał go za nadgarstek po czym pociągnął go na łóżko- Miałem ciężką noc kochanie w tym klubie taki piękny taki sexowny, kuszący- pocałował go w szyję, w policzek
-Lucjuszu otwórz oczy... proszę- tym razem jęknął żałośnie i zastygł w bezruchu gdy mężczyzna zaczął się o niego ocierać
-Co tylko zechcesz- raz jeszcze się uśmiechnął i w końcu się obudził. Do tej pory był przekonany że to tylko bardzo realistyczny sen. Taki jak miał wiele wiele razy. Jednak gdy spojrzał w zielone zaskoczone oczy ukochanego nagle zerwał się z łóżka
-Harry...- przełknął ślinkę- Co tiu robisz?- Zapytał
-Przyszedłem cię przeprosić... za to wczoraj nie chciałem żebyś był zły chcę tu zostać- spuścił wzrok i postanowił w duchu że nigdy już nie zbliży się do tej sypialni. Są z tego same kłopoty i dziwne myśli. Bardzo niepokojące i niewłaściwe. To był ojciec jego przyjaciela, mężczyzną który nigdy by się nim nie zainteresował. A jednak to co właśnie się stało.
-Nie wyrzucę cię stąd nigdy- usiadł na łóżku. Wiedział że jest nagi ale teraz nie miało to dla niego znaczenia- Harry wiesz co się teraz stało?
-Spałeś i myślałeś że jestem....- nie mógł dokończyć bo nie do końca wiedział co powinien powiedzieć to nie była jego sprawa
-Spójrz na mnie- mężczyzna w tym czasie zdążył już nałożyć coś na siebie- Śniłem o tobie... Harry ja wiem że...
-Muszę iść. Muszę...-chłopak uciekł z sypialni zanim Lucjusz zdążył się poruszyć.
Mężczyzna westchnął i ukrył twarz w dłoniach. Było na to stanowczo za wcześnie a teraz jeszcze go spłoszył i to na własne życzenie.
Trzy splecione ze sobą ciała. Ciche jęki, dźwięk pocałunków.
-Tak bardzo tęskniłem- jęknął brązowowłosy mężczyzna wtulając się w ogromne ciało jednego z kochanków
-W końcu razem- uśmiechnął się czarnowłosy całując go czule
-Tak moi kochani a teraz już cii...- ten największy na którym leżeli miał zamknięte oczy i głaskał ich obu po plecach powoli pieszcząc ich ciała i on był szczęśliwy że po wielu latach są razem. Niemal złączeni na wieki.
Nie dane im było jednak nacieszyć się swoją bliskością bo przez otwarte okno wleciała właśnie sowa i usiadł na ramieniu Remusa
-Weź tego ptaka- warknął cicho Fenrir i usiadł z jękiem. Syriusz roześmiał się głośno
-Tego się nie spodziewałem
-Cii szczeniaczku- pocałował go i przytulił- Coś ważnego?- Zapytał Remusa który czytał z coraz bardziej zaniepokojoną miną
-Harry jest u Malfoy'ów. Podobno nie było bezpiecznie u jego rodziny- odłożył list i spojrzał na ukochanych. Syriusz był zaskoczony i trochę zły
-Mugole czy coś mu zrobili?- Zapytał
-Wiem tylko że jest bezpieczny i tam zostanie. Narcyza zaprasza nas do siebie. Tam pewnie wszystkiego się dowiemy
-Dlatego moi kochani wracamy do Anglii- Greyback nie był zadowolony z tej perspektywy. Dopiero ich odnalazł ale wiedział że jeśli nie pozwoli im wracać będą niespokojni i nieszczęśliwi a tego nie chciał
-Na prawdę?- Obaj spojrzeli na niego z wdzięcznością i miłością
-Dla was wszystko- uśmiechnął się i pocałował ich obu- ale jutro moje szczeniaczki. Teraz już proszę zamknąć oczy i spać
-Tak kochany- Remus i Syriusz pocałowali się jeszcze delikatnie i wrócili do poprzedniej pozycji.
Syriusz był zaskoczony i zdenerwowany. Kochał Harrego i bardzo za nim tęsknił. Wiedział że w domu kuzynki nic mu się nie stanie. Tylko co spowodowało że tak się stało.
-Kochanie wszystko będzie dobrze- Fenrir przyciągnął go do siebie i pocałował w czoło- a teraz odpocznij już
-Staram się ale Harry...
-Jest bezpieczny- przerwał mu- wiesz o tym. A dla mnie ważne jest żebyś ty był szczęśliwy
-Jestem- uśmiechnął się do niego i w końcu zamknął oczy.
Harry po ucieczce z sypialni Lucjusza ukrył się w jakimś ciemnym pokoju w którym chyba od lat nikt nie był. Miał nadzieje że będzie mógł zostać tu i przemyśleć to co się stało. Bo to wszystko działo się za szybko, był zaskoczony, zmieszany. Ale i też trochę szczęśliwy. W jakimś stopniu, mężczyzna mu się podobał i okazywał się też być wspaniałym człowiekiem
-Harry?- W drzwiach stał Severus
-Wujku- to słowo nigdy nie kojarzyło mu się z niczym dobrym ale on i profesor doszli do porozumienie i stawali się sobie bliscy
-Wszystko dobrze?- Zapytał zaniepokojony ale i szczęśliwy. Nikt nigdy nie nazwał go wujkiem to dawało mu poczucie rodziny którą miał nadzieje kiedyś założyć.
-Sam nie wiem.... możemy porozmawiać?
-Zawsze- wyczarował stolik na którym stały dwa kubki z kakao. Obaj je uwielbiali w każdej postaci.- Co się trapi?
Subskrybuj:
Posty (Atom)